Amatorka fotografii i jej koleżanka, ulica Kuśnierska, Szczecin, lipiec 2008
Czasami, nie czÄ™sto, lecz czasami, czujÄ™ potrzebÄ™ pochwalenia siÄ™ jakimÅ› zdjÄ™ciem. Jeszcze rzadziej czujÄ™ potrzebÄ™ pochwalenia siÄ™ zdjÄ™ciem “studyjnym” a zupeÅ‚nie raz na jakiÅ› czas chcÄ™ pokazać jak zrobiÅ‚em to zdjÄ™cie, czyli jak ustawiÅ‚em oÅ›wietlenie i tak dalej. Tutaj pojawia siÄ™ problem: opis sÅ‚owny jest maÅ‚o wyrazisty, a rÄ™czne malowanie w programie graficznym zbyt czasochÅ‚onne. Na ratunek przychodzi strona Professionalsnapshots z aplikacjÄ… flash pozwalajÄ…cÄ… na szybkie tworzenie diagramów oÅ›wietlenia studyjnego.

Choć program ma kilka wad, to zalety zdecydowanie przeważają. Zachęcam do wypróbowania samemu.
Jakoś tak się złożyło, że dostaję sporo informacji prasowych z różnych firm. Cóż, przez pewien czas prowadziłem serwis internetowy, to ludzie przysyłali prasówki. Ponieważ serwisu już nie prowadzę, prasówki zaczęły mnie trochę denerwować. Kilka razy odsyłałem maile z uprzejmą prośbą o zaprzestanie procederu. Z różnym skutkiem, głównie miernym. Ostatnio ponawiam próby, tym razem w trochę ostrzejszym tonie powołując się na odpowiednią podstawę prawną. I chyba działa, ludzie jakoś poważniej patrzą na artykuły, dzienniki ustaw i paragrafy, a kilka firm PRowych grzecznie mnie przeprosiło i obiecało nie wysyłać prasówek i innego spamu. Jakby ktoś chciał spróbować, poniżej moja formułka:
Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych. (t.j. Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926), Art. 32, punkt 6, domagam się usunięcia moich danych osobowych, w szczególności dotyczy to adresu e-mail z Państwa bazy danych.
Przez ostatnie dwa miesiące dokupiłem sobie trochę nowych akcesoriów fotograficznych. Może nie wszystkie super potrzebne, ale czasami mogą się przydać:
- zestaw “startowy” filtrów Cokin P, czyli holder, pierÅ›cieÅ„ 67mm (muszÄ™ dokupić 52mm) i dwa filtry: szara połówka i niebieska połówka
- blenda srebrno-złota, dokładnie ta:

- torba fotograficzna Case Logic SLRC3: fajnie pomyślane nosidło. Mimo średnich rozmiarów bez problemu wchodzi Nikon D80 z gripem i Nikkon 18-135 DX, lampa błyskowa SB-600, Nikkon 50mm F/1.8D (jak się postaram, wepchnę tam jeszcze jedno szkło średnich rozmiarów) i różne mniejsze szpeje

O mojej ostatniej fascynacji kwadratem pisałem w poprzednim poście. Teraz ta fascynacja przybrała rzeczywistą formę: realizuję krótki cykl zdjęciowy pod tytułem Kwadratowy Szczecin. Pierwsza część cyklu dostępna tutaj.
O tym, że ostatnio czarno-biały kwadrat mi w głowie można było przekonać się już tutaj. Ostatnio ten trend nasilił się. Nie dość, że aparat mam przestawiony praktycznie na stałe na B&W, to w dodatku już kadruję do kwadratu, a myśl o zrobieniu kolorowego zdjęcia wywołuje u mnie drgawki. To nie koniec. Przy obróbce dodaję winietę. Czy to przypadek rudolfizmu?
Na początku pracy (mocne słowo) z lustrzanką cyfrową, zdjęcia robiłem wyłącznie w JPG. Bo szybciej, bo nie potrzebuję RAW i tak dalej. I jakoś się toczyło. Po pewnym czasie postanowiłem wypróbować zalety fotografii w RAW. Wiadomo, więcej można wyciągnąć w postprocesingu. Nie powiem, spodobało mi się. Sporo możliwości ingerencji, zabawy w krzywymi, balansem bieli, prawie bezbolesna korekcja o 1EV w każdą stronę. Cud, miód i orzeszki.
Jakiś 2 tygodnie temu naszło mnie olśnienie: ja jednak nie potrzebuję RAW. Naprawdę! Czemu? Ano temu, że i tak zawsze staram się dopieścić zdjęcie przed jego zrobieniem. WB zawsze ręcznie, kompensacja ekspozycji, kontrola na histogramie i takie tam. Złapałem się nawet na tym, że wywołując RAW staram się go doprowadzić do takiej postaci jak zapisany razem z nim podgląd w JPG. I wywołując RAWy tylko dokładałem sobie niepotrzebnej pracy. Cenię swój czas (to łagodne określenie na bycie leniwym) i RAWy poszły w odstawkę. Nie zmienia to faktu, że jak któregoś dnia będę musiał niedoświetlić o 1 czy więcej EV lub będę miał BARDZO WAŻNE ZDJĘCIA KTÓRYCH NIE MOGE SPAPRAĆ to wybiorę RAW. Ale dla 95% zdjęć nie widzę takiej potrzeby.
Mam poważne zaległości, które dopiero teraz zacząłem nadrabiać: ponad miesiąc temu, w dniach 14-15 czerwca odbyły się Dni Techniki Kolejowej (nie tylko w Szczecinie). Muszę przyznać, że program był ciekawy: zwiedzanie jedynego czynnego w Polsce zwodzonego mostu kolejowego, nastawni, lokomotywowni, wycieczki kolejowe i wszystko za free.
Osobiście wziąłem tylko udział w 1,5 godzinnej wycieczce na zwodzony most kolejnowy w Szczecinie Podjuchach. Ciekawy kawałek techniki, oprowadzający byli na tyle mili, że specjalnie dla nas kilka razy podnieśli i opuścili most, pokazali z każdej strony, wyjaśnili, poopowiadali.
Oczywiście, nie byłbym sobą, gdybym nie popełnił kilku zdjęć. Kilka poniżej, reszta dostępna tutaj.