Era post-PC, moje trzy grosze

Kilka minut temu przeczytałem ciekawy artykuł na antyweb i nie mogłem się powstrzymać, aby nie wtrącić swoich trzech groszy.

Jeśli więc chcemy naprawdę ogłosić erę post PC to miejmy na to jakiekolwiek argumenty (inne niż spadająca sprzedaż PC), bo przecież nikt chyba na poważnie nie myśli że ekran bez klawiatury czy mini komputer jest zmianą na tyle znaczącą aby można było ogłosić koniec ery PC.

Zgadzam się powyższym stwierdzeniem w 100%. To, że internet mobilny, czy w ogóle komputer mobilny,  zdobywa coraz większy udział w rynku jest naturalną koleją rzeczy. W niektórych zastosowaniach komputer/smartfon/tablet bije PC nagłowę. I nic dziwnego. W końcu największą wadą użytkową komputera stacjonarnego, czy nawet laptopa i netbooka jest jego upośledzona mobilność. Tak, tak, spróbujcie użyć netbooka na przystanku, czy w autobusie. Jest to, co najmniej, upierdliwe. A zwykle niewykonalne.

Urządzenia post-PC, czy jak je nazwiemy, zapełniają lukę rynkową: umożliwiają dostęp do komputera/internetu tak, gdzie klasyczne komputery nie dają takie możliwości. Ale nie znaczy to, że mogą w pełni zastąpić PC-ta. Próbował ktoś programować na smartfonie (nie na smartfona, a na nim)? A może pograć w ulubionego RTS-a, czy FPS-a na tablecie? O arkuszu kalkulacyjnym, czy pliku tekstowym już nie warto wspominać. Niby się da, ale na dłuższą metę to się nie sprawdza.

Smartfon mieści się w kieszeni, ale mały ekran utrudnia większość czynności jakie możemy za jego pomocą wykonywać. Tablet rozwiązuje problem małego ekranu, ale ma mniejszą mobilność (bo plecak, czy torba, to nie to samo co kieszeń). Netbook to moim zdaniem ślepa uliczka ewolucji. A laptop pozostanie laptopem, czyli przenośnym PC-tem. A PC stopniowo przekształci się w narzędzie do pracy i pewnych rodzajów gier. I tyle…

Po raz kolejny w erze komputerów, w raz z rozwojem technologii, pojawiły się nowe rozwiązania uzupełniające dotychczasowe. Uzupełniające, ale nie zastępujące całkowicie. Sprzedaż PC spada. No to niech spada. Może po prostu rynek jest już bliski nasycenia i ci, którzy chcieli mieć komputer, już go mają. To naturalne. O erze post-PC (kilkanaście lat temu nazywało się to net-PC i też zrobiło dużo szumu. Czy ktoś o tym jeszcze pamięta?) mówi się po raz kolejny. Lecz samo mówienie, to nie to samo co rzeczywistość. Mowa trawa, a papier przyjmie wszystko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.