Energizer Intelligent i AA Extreme

W dobie gadżetów elektronicznych wypełniających naszą czasoprzestrzeń, tak osobistą, jak i zawodową, dobre akumulatorki i ładowarka to absolutna podstawa. Może i znajdzie się jakiś zwolennik baterii, ale jeśli gadżet jest nowoczesny i dostosowany do używania akumulatorków, to bateria nie ma najmniejszych szans w starciu z akumulatorem i ładowarką. Pojemniej, prościej, taniej. Gdyby nie różnica w napięciu (bateria AA ma 1.5V a akumulator 1.2V, przez co część urządzeń elektronicznych może nie pracować na akumulatorach zgodnie z oczekiwaniami) i efekt pamięciowy ogniw oraz samorozładowanie, zwycięstwo akumulatorów byłoby zupełne.

No właśnie… efekt pamięciowy… Kilka lat temu, poważna wada akumulatorów wykonanych w technologii NiCd. Na szczęście, ogniwa NiMH poprawiły sytuację i przeciętny użytkownik akumulatorków AA, czy AAA nie musi się tym przejmować. Pozostało jeszcze samorozładowanie. Samorozładowanie ogniw wykonanych w technologii niklowo wodorkowej to chyba największa ich wada. Ich przechowywanie w stanie naładowanym nie ma większego sensu. Kilka tygodni leżenia w szufladzie i w ogniwie ubywa kilkadziesiąt procent zmagazynowanej energii. Co prawda, od kilku lat na rynku są dostępne ogniwa praktycznie pozbawione efektu samorozładowania (np Sanyo Eneloop), ale…

W tym właśnie momencie do gry wchodzi firma Energizer, od której miesiąc temu otrzymałem do testów ładowarkę Energizer Intelligent z 4 akumulatorami Energizer AA Extreme.

Zacznijmy od akumulatorów. Jak zapowiada producent, seria Extreme 2300mAh to: “dłuższy cykl życia, większą pojemność oraz lepsze utrzymywanie ładunku niż poprzednie wersje„. W warunkach amatorskiego testu trwającego miesiąc, nie sposób sprawdzić, jak to wygląda w praktyce. Na szczęście, źle nie trafiło. Po pierwsze, zaraz po rozpakowaniu, akumulatory wylądowały w ładowarce BC-700 w celu uformowania i zbadania rzeczywistej pojemności. Niespodzianki nie było. Ile producent obiecał, tyle dał. 2300mAh z lekkim haczykiem (kilkanaście mAh w górę) dla każdego ogniwa. Czyli wszystko w jak najlepszym porządku.

Co do samego użytkownia akumulatorów. Hmm… co tu można napisać… działają tak, jak powinny działać akumulatory. No bo jak by inaczej? Przez kilka tygodni zasilały zabawki córki, lampę błyskową, samochód zdalnie sterowany, latarkę… robiły to, co do nich należało. Miesiąc czasu to absurdalnie mało na test żywotności akumulatora, więc nie ma co się rozpisywać. Równie mało na test samorozładowania, ale coś już da się osiągnąć w tym temacie. Po uformowaniu 2 sztuki Energizer AA Extreme wylądowały na półce. Po 2 tygodniach aku ponownie wylądowały w BC-700 w celu pomiaru pozostałej energii. Jedno ogniwo straciło 50mAh, a drugie 20mAh. Za dokładność pomiaru nie ręczę, ale wartości są na tyle małe, że spokojnie można założyć, że producent nie ‘naciągał faktów’. Efekt samorozładowania akumulatorów Energizer AA Etreme jest mały/znikomy. Co będzie w dłuższym okresie czasu nie wiem, ale obiecuję sprawdzić.

Drugim elementem testowanego zestawu była ładowarka Energizer Intelligent. Według producenta podaje ona na wyświetlaczu LCD aktualny status ładowania i czas pozostały do końca, a także potrafi wykryć uszkodzone ogniwa. I tutaj niestety teoria zaczyna się rozchodzić z praktyką. Bo przykro mi to pisać, ale ładowarka na nazwę Intelligent nie zasługuje.

Po pierwsze, jest 2 kanałowa. Oznacza to tyle, że można w  niej ładować albo 2 albo 4 akumulatory na raz. A to powoduje, że funkcja wykrywania uszkodzonych ogniw nie informuje które ogniwo jest felerne (choć lampka jest przy każdym), a o tym, że któreś z pary sprawia problemy. Które? Domyśl się użytkowniku sam.

Po drugie, funkcja pokazująca pozostały czas ładowania jest nie dość, że skromna, to jeszcze wprowadzająca w błąd. Skromna, gdyż wyświetlacz może wyświetlić tylko 2,4,6 lub 8 (godzin). Wprowadzająca w błąd, gdyż no cóż… ja rozumiem, że są to wartości orientacyjne, ale bez przesady… ładuję aku do końca, wyjmuję, wkładam ponownie, a tam 8h. Po kilku sekundach 6h, po kilku minutach 4h, a po pół godzinie aku jest naładowane ponownie. A jeszcze śmieszniej robi się po włożeniu ogniw o mniejszej pojemności (testowane na 1200mAh). Choć ogniwa powinny naładować się w około 4h, ładowarka od samego początku dziarsko podaje, że będzie ładować 8h, a po 3h wyświetla już 6.

A teraz uwaga. Nie mam większych zastrzeżeń co do samej ładowarki. Doskonale rozumiem, że jest dostosowana do właśnie tych a nie innych akumulatorów i że używając tylko ich i pamiętając o rozładowaniu do końca będzie podawała dość dokładne odczyty. Zastrzeżenia mam do producenta, który próbował wepchnąć do urządzenia nie dość że niepotrzebną, to jeszcze źle działającą funkcję. Co więcej, funkcję która nigdy nie miała prawa dobrze działać. Praw fizyki się nie oszuka. Ładowarka nie ma prawa wiedzieć ile będzie ładować, bo nie wie jaka jest pojemność ogniwa i jaki ładunek był w nim zgromadzony przed rozpoczęciem ładowania. Po prostu nie wie i tyle. Sama detekcja -deltaV nie wystarczy aby określić pozostały czas ładowania. Przykro mi bardzo.

A poza tym? A poza tym jest OK. Ładowarka robi co ma robić i ładuje ogniwa. Co więcej, doceniam, że producent nie pokusił się o bardzo duży prąd ładowania. Dzięki temu, chociaż ładowanie może trwać nawet 8h, to przynajmniej mamy pewność, że pod koniec ogniwo jest naprawdę naładowane, a duży prąd nie skraca żywotności ogniw. No i jest ładna, a to też ważne.

Podsumowanie:

  • Ładowarka Energizer Intelligent
  • Plusy:
  • niski prąd ładowania
  • ładny wygląd
  • Minusy:
  • tylko 2 kanały ładowania
  • słabo działająca funkcja pozostałego czasu i statusu ładowania
  • Akumulatory Energizer AA Extreme:
  • Plusy:
  • niski stopień samorozładowania
  • Minusy:
  • nie stwierdzono

1 comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.