Ludzie to Śmierciożercy

Pojechaliśmy z rodziną na wakacje w rejony Kotliny Kłodzkiej. W sumie, nie ważne dokąd. Ważne jest to, że pojechaliśmy samochodem mając do pokonanie około 500km. Z czego większość drogą ekspresową S3. Super… W okolicach Świebodzina wypadek i korek. Zdezelowane Cinquecento w barwach dostawcy pizzy uderzyło w tył dostawczaka. Jeden samochód na lewym pasie, drugi na prawym, S3 zablokowana, my stoimy jakieś 50-100m od miejsca wypadu czyli na samym przodzie korka. Ratownicy, policja, karetki, wszystko już w drodze, jedzie od strony Świebodzina. Ludzie z przodu już zorganizowani, lekko ranni na poboczu, za chwilę korytarzem życia przyjadą karetki, nam pozostaje tylko zostać w samochodzie i nie przeszkadzać specjalistom. Ja się na tym nie znam, nie będę się wtrącał. Jedyne co mogę zrobić, to nie przeszkadzać.

W tym momencie zaczynają się schody pokazujące jakimi potworami są ludzie.

Barany za kierownicami nie potrafią, nie chcą, nie robią korytarza życia. Stają jak idioci i na 2 pasmowej ekspresówce samochody stoją w, uwaga, uwaga, 3 rzędach. Jedni tak, inni inaczej. Jeden wielki baran stał prawie w poprzek. Kartka oczywiście nie mogła przejechać, musiała lawirować bo ten cymbał stojący "na trzeciego" ani myślał zwolnić środek jezdni. Chyba dopiero po którymś z rzędu samochodzie straży, ratowników i policji łaskawie zjechał na bok.

Ale to nie koniec. Ludzie stojący w korku wysiadają z samochodów i dosłownie, tak, dosłownie, biegną do przodu oglądać przedstawienie. Bo może uda się coś ciekawego zobaczyć. Co więcej, biegnąc z dziećmi!! Moim idolem był ciołek co chwilę biegnący do przodu i wracający opowiedzieć wszystko co wiedział swojej towarzyszce podróży lub komukolwiek kto chciał go posłuchać! Serio? Ja pierdolę, co za ludzie…

W korku staliśmy 2 godziny, koniec końców na szczęście nikt nie zginął. Podobno dwie osoby zostały ranne i odwiezione do szpitala.

Wisienką na torcie był drugi wypadek na który natrafiliśmy tego dnia. Kolizja motocykla z samochodem osobowym. Dosłownie minutę przed nami, w przeciwną stronę. Kierowcy motocykla chyba nic się nie stało, pasażerka motocykla (wnioskuję po drobnej posturze) leżała na poboczu. Po raz kolejny uczestnicy wypadku już się sami zorganizowali, rolą wszystkich innych było nie przeszkadzać jeśli nie potrafiło się pomóc.

Co zrobił kierowca samochodu jadącego przede mną? Zatrzymał się aby popatrzeć i zaspokoić swoją zwierzęcą ciekawość. Może jakieś flaki leżą na asfalcie i będzie o czym opowiadać? Śmierciożerca ruszył dopiero jak porządnie na niego natrąbiłem…

A niektórzy nie mogą zrozumieć dlaczego nienawidzę ludzi…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.