up home page bottom

bottom

category archive listing Kategoria: Trudno powiedzieć / inne

Koniec hostingu w nazwa.pl

O tym, że hosting w firmie NetArt (nazwa.pl) nie należy do najlepszych (o czym przekonałem się na własnej skórze) można było przeczytać tutaj i tutaj. Przez kilka dni był spokój, później znowu pad serwera i dokładnie te same wyjaśnienia. Tym razem miarka się przebrała i firmie NetArt postanowiłem powiedzieć nie!

Co prawda, do zakończenia okresu rozliczeniowego serwera pozostały prawie 3 miesiące, postanowiłem nie czekać i wykupić nowy hosting. Szybki przegląd hostingu w Polsce i kiszka, nic ciekawego. Oferta NetArt jest chyba jednak najciekawsza. Na szczęście przegląd hostingu zagranicznego wypadł dużo lepiej: zwycięzcą okazała się firma DreamHost. Za około 120$ rocznie oferuje ona ponad 5TB trasnferu i ponad 500GB miejsca na serwerze. Już na tym etapie jest to oferta dużo lepsza niż porównywalny cenowo serwer Active w NetArt (2TB transferu i 10GB miejsca). Prawdziwa przewaga DreamHost ujawnia się jednak dopiero, gdy porównamy co dostajemy razem z kontem (wymienię tylko to w czym DH ma przewagę nad NetArt):

  • nieograniczona liczba kont FTP/SFTP/Shell
  • możliwość zakÅ‚adania quot na użytkowników
  • sensowne analizy transferu, wykorzystanego miejsca, użycia baz danych
  • zarzÄ…dzanie rekordami domen
  • media streaming
  • wÅ‚asny serwer Jabber
  • repozytoria SVN
  • prosta instalacja wielu aplikacji internetowych

Jest też wada: serwery w Stanach Zjednoczonych = raczej średnie pingi. Średnie pingi nie przekładają się jednak na szybkość pracy serwera. Demonem szybkości co prawda nie jest, ale strona działa szybciej niż położona na polskim serwerze NetArt.

Moim zdaniem wniosek jest prosty: jeśli ktoś myśli nad wykupieniem hostingu w nazwa.pl, niech sobie odpuści. Za granicą, za mniejsze pieniądze, można dostać dużo ciekawszy hosting. Nie koniecznie w DreamHost. Opcji jest wiele.

PS - ta strona od niedzieli stoi już na serwerze DreamHost.

PS2 - przy okazji przenosin na inny serwer jednej z moich stron znalazÅ‚em sposób na samodzielny import dużych baz MySQL (100MB i wiÄ™cej). Ten sposób to bigdump.php. Polecam! Może kiedyÅ› napiszÄ™ nawet do niego instrukcjÄ™ obsÅ‚ugi…

Koniec internetowych galerii

Na szczęście nie wszystkich, a tylko moich kont w dwóch takowych galeriach: onephoto.net i plfoto.com.

Ale zacznijmy od poczÄ…tku. PrzeglÄ…daÅ‚em ostatnio moje zdjÄ™cia w tych galeriach. W sumie 4 lata zdjęć. Niestety, doszedÅ‚em do przykrych wniosków. NajwiÄ™kszym poklaskiem cieszyÅ‚y siÄ™ moje poczÄ…tkowe, niezwykle kiczowate “prace”. A to jakiÅ› pajÄ…czek, a to dziwny krajobrazik. Nijakie toto, kiepskie technicznie i tematycznie. Z kolei moje ostatnie zdjÄ™cia, z których byÅ‚em zadowolony jakoÅ› nie zostaÅ‚y przyjÄ™te z entuzjazmem. Powodów może być wiele: albo jednak nie sÄ… takie dobre, albo temat za maÅ‚o kolorowy i ciekawy dla przeciÄ™tnego odbiorcy, albo po prostu nie należę do żadnego krÄ™gu wzajemnej adoracji, który jak sÄ…dzÄ™ istnieje w tych galeriach. Do krÄ™gów wzajemnej adoracji nie chce mi siÄ™ dołączać, stylu nie chcÄ™ zmieniać, dobrze mi z nim.

Tak samo nie czujÄ™ wielkiej potrzeby bycia ocenianym w stylu: “czemu czaro-biaÅ‚e i kwadratowe?”, “horyzont ci leci w lewo”, “gdybyÅ› tak stanÄ…Å‚ dwa kroki w prawo”, “fajne”, “nie podoba mi siÄ™”. Z drugiej strony, chÄ™tnie bym przyjÄ…Å‚ krytykÄ™ od osób obeznanych z tematem, które mogÅ‚y by nauczyć mnie czegoÅ› nowego. Które usiadÅ‚y by ze mnÄ… przy kawie, piwie, czy herbacie, pogadaÅ‚y, rzetelnie oceniÅ‚y, daÅ‚y kilka wskazówek. Nie oczekujÄ™ ryby, ja chcÄ™ wÄ™dkÄ™.

Tak więc, ponieważ styl oceniania w galeriach internetowych nie przypada mi już do gustu, nie chcę być jednym z wielu autorów próbujących się wybić na jednej stronie i zabiegających o pozytywne oceny, poświeciłem dziś godzinę czasu i usunąłem wszystkie moje zdjęcia z tych galerii. I więcej ich tam umieszczać nie będę. Od dziś, moje zdjęcia można zobaczyć albo u mnie w domu, albo w mojej galerii na tym blogu.

SwojÄ… drogÄ…, czemu ani plfoto ani onephoto.net nie pozwlajÄ… na usuniÄ™cie kont? Ciekawostka… Chyba wyÅ›lÄ™ mojÄ… ulubionÄ… formuÅ‚kÄ™ “zgodnie z ustawÄ…” do administratorów i grzecznie poproszÄ™ o usuniÄ™cie kont.

Mama, tata, NetArt i ja

Od kilka lat kupuję hosting na serwerach wirtualnych w firmie NetArt. Serwer utrzymuje kilka stron, trochę skryptów autorskich i dwa blogi oparte na Wordpress. Nie są takie super popularne stony, w okresie szczytowej popularności było to około 30,000 wyświetleń stron dziennie, obecnie dużo mniej, zamyka się zwykle poniżej 10,000 dziennie. Ichniejsze serwery do najszybszych nigdy nie należały, musiałem ograniczać połączenia do bazy danych, część rzeczy cachować, ale wszystko zwykle działo. Jednak to, co działo się z nimi od wczoraj zakrawa o pomstę do nieba. Całą sytuację przedstawię chronologicznie:

  1. 12 sierpnia 2008, jeden z moich wpisów zaczyna zdobywać popularność na wykopie
  2. 13 sierpnia:
    1. wpis trafia na stronę główną wykopu
    2. po około 3000 wyświetleń strony, administratorzy NetArt odcinają mój blog powołując się na regulamin. Powodem jest zbytnie obciążenie serwera
    3. próbuję interweniować: bez skutku, same wymijające odpowiedzi
    4. Pepe na swoim blogu (ten sam serwer w NetArt) zamieszcza wpis o zaistniałej sytuacji który szybko awansuje na pierwszą stronę wykopu
    5. mój blog dalej odcięty od świata
    6. około godziny 14 odcięty zostaje blog Pepe
    7. mamy informację, że inne strony w NetArt też mają problemy techniczne
    8. około godziny 16 nasze blogi zostają odblokowane, aby znów się nie zablokowały (same?) wyłączamy większość pluginów
    9. serwery jakoś działają
  3. 14 sierpnia:
    1. dochodzą do nas kolejne informacje o problemach doświadczanych przez różne strony hostowane przez NetArt
    2. około 13 cały serwer wirtualny pada, mamy jedynie błąd 500
    3. Pepe próbuje dowiedzieć się czegoś konkretnego na LiveChat NetArt. Bez rezultatu
    4. około 14:30 serwer wstaje
    5. do tej pory dziaÅ‚a… Jak dÅ‚ugo?

Powiem szczerze, mam dość współpracy z firmą NetArt, zmieniam firmę hostingową, chyba na zagraniczną. Nie dość że taniej, to wygląda na to, że pewniej.

Szczególnie polecam lekturę komentarzy na wykopie do tego wpisu. Jak widać, skala problemów z hostingiem w NetArt jest spora. Osobiście nikomu już tej firmy nie polecę, a wręcz odradzę!

Może mały zakład: czy dziś serwer też padnie?

Jezioro Dziewoklicz

Od pewnego czasu na mojÄ… stronÄ™ trafia sporo osób szukajÄ…cych wyrażenia “jezioro Dziewoklicz“. MiÅ‚o, że intersujÄ… siÄ™ tak ciekawym miejscem jak Dziewoklicz. Jest tylko jeden problem. Dziewoklicz nie jest jeziorem! Nie mam zamiaru bawić siÄ™ w wyjaÅ›nianie czym jest jezioro, bo to bez sensu. Dziewoklicz to kÄ…pielisko poÅ‚ożone pomiÄ™dzy OdrÄ… ZachodniÄ… i OrdÄ… WschodniÄ… (RegalicÄ…) and kanaÅ‚em OdyÅ„ca (LeÅ›nym) łączÄ…cym obie te odnogi Ordy. I koniec. Nie ma jeziora Dziewoklicz

mapa pochodzi ze strony maps.google.com

Walka ze spamem

Jakoś tak się złożyło, że dostaję sporo informacji prasowych z różnych firm. Cóż, przez pewien czas prowadziłem serwis internetowy, to ludzie przysyłali prasówki. Ponieważ serwisu już nie prowadzę, prasówki zaczęły mnie trochę denerwować. Kilka razy odsyłałem maile z uprzejmą prośbą o zaprzestanie procederu. Z różnym skutkiem, głównie miernym. Ostatnio ponawiam próby, tym razem w trochę ostrzejszym tonie powołując się na odpowiednią podstawę prawną. I chyba działa, ludzie jakoś poważniej patrzą na artykuły, dzienniki ustaw i paragrafy, a kilka firm PRowych grzecznie mnie przeprosiło i obiecało nie wysyłać prasówek i innego spamu. Jakby ktoś chciał spróbować, poniżej moja formułka:

Zgodnie z ustawą z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych. (t.j. Dz. U. z 2002 r. Nr 101, poz. 926), Art. 32, punkt 6, domagam się usunięcia moich danych osobowych, w szczególności dotyczy to adresu e-mail z Państwa bazy danych.

Kwadraty mi w głowie

O tym, że ostatnio czarno-biały kwadrat mi w głowie można było przekonać się już tutaj. Ostatnio ten trend nasilił się. Nie dość, że aparat mam przestawiony praktycznie na stałe na B&W, to w dodatku już kadruję do kwadratu, a myśl o zrobieniu kolorowego zdjęcia wywołuje u mnie drgawki. To nie koniec. Przy obróbce dodaję winietę. Czy to przypadek rudolfizmu?

Od JPG do RAW do JPG

Na początku pracy (mocne słowo) z lustrzanką cyfrową, zdjęcia robiłem wyłącznie w JPG. Bo szybciej, bo nie potrzebuję RAW i tak dalej. I jakoś się toczyło. Po pewnym czasie postanowiłem wypróbować zalety fotografii w RAW. Wiadomo, więcej można wyciągnąć w postprocesingu. Nie powiem, spodobało mi się. Sporo możliwości ingerencji, zabawy w krzywymi, balansem bieli, prawie bezbolesna korekcja o 1EV w każdą stronę. Cud, miód i orzeszki.

Jakiś 2 tygodnie temu naszło mnie olśnienie: ja jednak nie potrzebuję RAW. Naprawdę! Czemu? Ano temu, że i tak zawsze staram się dopieścić zdjęcie przed jego zrobieniem. WB zawsze ręcznie, kompensacja ekspozycji, kontrola na histogramie i takie tam. Złapałem się nawet na tym, że wywołując RAW staram się go doprowadzić do takiej postaci jak zapisany razem z nim podgląd w JPG. I wywołując RAWy tylko dokładałem sobie niepotrzebnej pracy. Cenię swój czas (to łagodne określenie na bycie leniwym) i RAWy poszły w odstawkę. Nie zmienia to faktu, że jak któregoś dnia będę musiał niedoświetlić o 1 czy więcej EV lub będę miał BARDZO WAŻNE ZDJĘCIA KTÓRYCH NIE MOGE SPAPRAĆ to wybiorę RAW. Ale dla 95% zdjęć nie widzę takiej potrzeby.

Zdjęcie z komentarzem

Powiem szczerze, odkÄ…d mam w pracy dodatkowy monitor do notebooka, nie wyobrażam sobie pracy programisty z jednym monitorem. Jeden monitor = maÅ‚o efektywna praca. Dwa monitory sÄ… OK, choć czasami siÄ™ zastanawiam, czy nie przydaÅ‚by siÄ™ trzeci….