Cykl ‘Moje szpeje’ powraca. Tym razem będzie o genialnym aparacie fotograficznym rodem z ZSRR: Lomo Lubitel 166 Universal (oryginał, a nie podobo wznowiona wersja pod lomografię).
Lubitela kupiłem jakieś 5-6 lat temu za w sumie śmieszną kwotę 40zł i po pierwszym użyciu zakochałem się w nim. Chyba żaden inny aparat fotograficzny nie dawał mi tyle frajdy z fotografowania.
O tym, że kupiłem jakiś czas temu Tamrona jak w tytule pisałem już ze dwa miesiące temu. Przez ten czas nawet zrobiłem nim kilka zdjęć (szkoda, że nie w Hali Mirowskiej) i mam coś co, można nazwać samplami (podczas sporego przypływu optymizmu). Anyway, szkło jak na swoją cenę jest OK, choć nie używam go zbyt często. Jakoś zakres nie ten teges… Poniżej kilka przykładowych zdjęć:
Trochę się obkupiłem fotograficznie A tak konkretnie: grip do Nikona D80, kabel iTTL i wężyk spustowy. A jak już się obkupiłem to chyba napiszę kilka słów.
Na pierwszy ogień: Delta Battery Pack do Nikona D80.
Battery Pack to dobra rzecz. Dodatkowe zasilanie (2x standardowy akumulator), czy możliwość zasilania aparatu bateriami AA to jedna sprawa. Dla mnie ważniejsza jest jednak poprawa ergonomii. Choć nie mam bardzo dużych dłoni, a Nikon D80 do maluchów nie należy, to jednak przy trzymaniu aparatu czuć pewien dyskomfort. Ten mały paluszek jednak ucieka, nie ma o co go oprzeć. Trzymać się da, ale z wygodą i stabilnością na dłuższą metę niewiele ma to wspólnego. Podobnie przy robieniu zdjęć w kadrze pionowym. Wyginanie ręki i nadgarstka męcz, trudno utrzymać pion i tak dalej.
Tym wszystkim niedogodnością pozwala zapobiec grip, tudzież Battery Pack (czyli grip z miejscem na baterie). Producenci aparatów do swoich modeli ze średniej i wyższej półki wypuszczają battery packi. I chwała im za to. Pamiętać trzeba jednak, że nie są to tanie zabawki. Taki Nikon MB-D80 to ponad 400zł (grubo ponad). Na szczęście istnieją jeszcze Chińczycy produkujące tańsze zamienniki. Zamiennikiem Nikonowskiego MB-D80 jest Delta MB-D80 będąca jego 100% zamiennikiem funkcjonalnym.
W skrócie, Delta MB-D80 dodaje nam następujące funkcjonalności:
wygodniejszy chwyt przy kadrowaniu poziomym
możliwość wygodnego chwytu przy kadrowaniu pionowym
spust migawki przy chwycie pionowym
przycisk AF-ON będący w rzeczywistości kopią przycisku AE-L/AF-L z body
oba koła nastawcze
wyłącznik przycisków i kół battery packa
możliwość zasilania aparatu dwoma akumulatorami En-EL3e
możliwość zasilania aparatu sześcioma bateriami lub akumulatorami AA
Czas na krótkie podsumowanie produktu:
Komfort pracy z aparatem wzrasta. Chwyt jest pewniejszy, aparat mniej drży. Przy kadrowaniu pionowym z i bez BP kolosalna różnica. Na plus oczywiście.
Nie jest to tania chińszczyzna. Plastik z jakiego jest wykonany BP Delty jest twardy i sztywny, fakturą podobny do plastiku z body D80 (podobny, nie identyczny). Spasowanie elementów stałych jest dobre, nic nie trzeszczy, doskonale “komponuje” się z body
Wyłącznik suwakowy jest taki sobie, brakuje mu wyraźnego kliku przy przełączaniu
Spust migawki to chyba najgorszy element całego zestawu. Wciśnięcie do połowy nie powoduje wyraźnego oporu jak typowym spuście. W ogóle nie odczuwa się “kliku”. Choć działa, to nie podoba mi się
Koła nastawcze wyglądają i pracują jak powinny. Akurat do nich nie mam zastrzeżeń. Zobaczymy jak będzie po pewnym okresie użytkowania
Miłym akcentem jest miejsce na schowanie klapki baterii. Nie ma szans aby się gdzieś zgubiła
Koszyk na baterie AA jest z gorszego plastiku niż reszta BP. Ale działa… Nawet żółte styki dali (z pełną premedytacją nie powiem pozłacane)
Nie podoba mi się mechanizm przykręcania BP do body. Oparty jest on o duże pokrętło i śrubę statywową połączone przekładnią. Nie czuć precyzji podczas łączenia. Osobiście wolałbym nawet mniejsze pokrętło tylko z jednej strony, ale pracujące bez tej przekładni z plastikowymi zębami. Szczerze: obawiam się o nią.
Trzy słowa podsumowania: Battery Pack Delty jest wart swojej ceny. Obecnie kosztuje około 230zł. Jest dwa razy tańszy od oryginału Nikona, a tylko trochę ustępuje mu pod względem wykonania. Jak na razie, nie żałuję!
Swój Battery Pack kupiłem w sklepie www.foto-tip.pl i stamtąd też pochodzi zdjęcie. Mam nadzieję, że nikt się nie obrazi, w końcu robię sklepowi darmową reklamę.
Mam chyba coś z tymi starymi lampami błyskowymi… Najnowszym moim nabytkiem w tej dziedzinie jest Topca 330 CX. Jest to lampa tyrystorowa z dwoma programami automatycznego naświetlania o liczbie przewodniej (dla ISO100) LP24-44 (szeroki kąt błysku - wąski kąt błysku) i konstrukcji typu “kobra“.
Najważniejsze cechy Topca 330CX:
LP24-44 dla ISO100 (choć instrukcja podaje LP30)
zasilanie 4xAA. Producent zabrania korzystania z akumulatorów Ni-Cd, ja używam Ni-Mh o których nie ma ani słowa w instrukcji
tryb manualny
dwa programy automatycznej siły błysku dla f/4 i f/8 (ISO 100) z własnym czujnikiem światła
głowica odchylana w pionie (-5 stopni + 90 stopni)
głowica obracana w poziomie o 350 stopni
regulacja kąta szerokości błysku (zoom) z 4 ustawieniami
gorąca stopka ze stykiem centralnym, napięcie na stopce 4,8V
Tym wpisem chcę zapoczątkować nowy cykl wpisów pod tytułem “Moje szpeje”. Chciałbym w nim opisać ciekawe (z różnych powodów) szpeje fotograficzne jakimi zdarza mi się posługiwać. Na pierwszy rzut idzie lampa błyskowa OSRAM BC 250 STUDIO.
OSRAM BC 250 Studio, spotykana też pod marką Agfatronic, to tyrystorowa lampa błyskowa bez dedykacji z pojedynczym stykiem na stopce. Lampa nie jest zbyt mocna ani “stylowa” lecz posiada kilka cech, dzięki którym można się nią zainteresować.
Zasilanie 4xAA. Bez problemu działa z akumulatorami Ni-Cd i Ni-Mh.
Jeden program automatyczny sterowany czujnikiem światła z przodu lampy. Przysłona robocza f/5.6 dla ISO 100
Palnik unoszony w górę o 45 stopni
Dzielony reflektor pozwalający na skierowanie około 20% energii błysku na wprost przy podniesionym palniku
Napięcie na stopce to około 65V, co pozwala na używanie OSRAM BC 250 z lustrzankami cyfrowymi Nikona (max 250V)
Użytkuję tą lampę z Nikonem D80 i jestem bardzo zadowolony, choć lampa ma też trochę wad.
Jednak najpierw zalety:
Bardzo dobry stosunek ceny do możliwości. Używane egzemplarze (cóż, nikt to już nie produkuje) można czasami spotkać na allegro za 50zł
Podnoszony i dzielony palnik
W trybie automatycznym naświetla poprawnie i powtarzalnie przy błysku na wprost
No i kilka wad:
Brak możliwości mocniejszego podniesienia palnika, czy obrotu na boki
Długi czas ponownego ładowania w trybie automatycznym. Automatyka nie przerywa błysku przez odcięcie zasilania palnika, lecz rozładowania kondensatora przez zwarcie
Przy oświetlaniu światłem odbitym od sufitu konieczna jest korekta na +1EV
Moja opinia: polecam OSRAM BC 250 Studio , jak ciekawą i funkcjonalną lampę błyskową gdy brakuje funduszy na coś z wyższej półki.