Archiwum

Archiwum dla ‘W moim życiu’ Kategoria

Rzeczy psują się falami!

Styczeń 12th, 2010

Rzeczy psują się falami! I niech ktoś spróbuje temu zaprzeczyć, to będziem gryźli! W przeciągu niecałego miesiąca zepsuły mi się w domu, i nie tylko w domu, następujące rzeczy:

  • mikser – kupiono nowy
  • samochód – następnego dnia po wymianie paska rozrządu padł rozrusznik
  • zmywarka – mało co nie spaliła się przy okazji cała kuchnia, na szczęści byliśmy w domu i w porę wyłączyliśmy prąd. Przy okazji, może ktoś polecić sensowną zmywarkę o szerokości 60cm której cena nie zabija?
  • myszka – W Logitechu MX610 padł lewy przycisk, kupiono nowego gryzonia (Logi MX 1100 by the way)
  • kocioł gazowy centralnego ogrzewania – ubytki wody w instalacji, skoki ciśnienia (1 bar na zimnym, ponad 3 na gorącym piecu). Majster wyszedł godzinę temu. Na skoki ciśnienia wystarczyło wymienić wentylek i napompować naczynie przeponowe. Na ubytki konieczna była wymiana odpowietrznika i przesmarowanie zaworu bezpieczeństwa. Przy okazji okazało się, że minimalnie cieknie odpowietrznik ogrzewania podłogowego i spalona jest pompa wody (także na potrzeby ogrzewania podłogowego). Pompa jest spalona najprawdopodobniej od dłuższego czasu. To by wyjaśniało, dlaczego podłogówka się tak wolno rozgrzewała. Podsumowując: piec działa, odpowietrznik i pompa w podłogówce poczekają na koniec sezonu grzewczego
  • kilka innych drobnych rzeczy, które na szczęście można pominąć

Z innych rzeczy wynikłych w trakcie tego zamieszania: jakiś kretyn robił poprzedniemu właścicielowi mieszkania instalację elektryczną. Co z tego, że do skrzynki bezpiecznikowej mam podłączone 3 fazy, jak już za wyłącznikiem różnicowo prądowym mam tylko jedną i całe mieszanie jest zasilane z jednej fazy, włącznie z kuchnią elektryczna. Oczywiście te 2 wolne są sprawne. Po prostu komuś się nie chciało. Przy najbliższym remoncie czeka mnie pociągnięcie 3 faz do kuchni i przebudowa skrzynki bezpiecznikowej.

Ciekawe co popsuje się w najbliższym czasie…

Paweł W moim życiu , , , , , , , , ,

Przerwa w nadawaniu

Sierpień 26th, 2009

Od kilku dni (w sumie to chyba już ponad tydzień) na stronie jest mała przerwa w nadawaniu. Niestety, mam taki nawał pracy (skumulowane dwa gigantyczne projekty z terminem wykonania na wczoraj), że nie jestem w stanie nic pisać, a tym bardziej robić zdjęć. Mam nadzieję, że w ciągu kilku dni sytuacja się unormuje na tyle, że chociaż będę wracał do domu o rozsądnej godzinie.

Paweł W moim życiu

Pechowy tydzień

Marzec 8th, 2009

Przyznam bez bicia: to był pechowy tydzień (w sumie półtora tygodnia, ale tydzień brzmi lepiej). Zaczęło się o tego, że chcąc zrobić przegląd samochodu dowiedziałem się, że jeżdżę na od grudnia na trzech oponach zimowych i jednej letniej!. Jakoś tak wyszło, że zabrałem złą z piwnicy, mechanik nie zwrócił uwagi podczas wymiany i proszę… Tego samego dnia dostałem jeszcze dość wysoki mandacik, ale o tym nie będę się rozwodził.

Kilka dni później spaliłem wiertarkę. Tania była, wytrzymała prawie 5 lat, żalu wielkiego nie było. Kupiłem nową (też tanią), tyle, że zainwestowałem w trochę lepsze wiertła. Ta wiertarka ma się spalić albo za 5 lat albo w ciągu najbliższych dwóch (jak będzie jeszcze na gwarancji).

Naprawdę ciekawie zrobiło się jednak w piątek. Wstajemy, kierunek łazienka. Ela odkręca ciepłą wodę i po chwili BOOM! Coś wybuchło. Pierwsza myśl Eli: Zosia spadła z łóżka. Moja pierwsza myśl: teściowa spadła ze schodów. Ale zaraz zaraz… nikt kto spada ze schodów lub łóżka nie eksploduje! A bachnięcie było naprawdę solidne. Po chwili jeszcze jedno BOOM! Trochę słabsze. Otwieram drzwi do pomieszczenia z kotłem gazowym, a tam smród spalenizny, z piecyka leci dym, a normalnie niebieski płomień gazowy teraz świeci się na pomarańczowo. Odciąłem gaz w mieszkaniu, Ela pojechała do pracy a ja zostałem organizować speca od pieca gazowego. Przyjechał po kilku godzinach, rozebrał kocioł, popatrzał, powiedział, że chyba wszystko jest dobrze, trzeba włączyć, sprawdzić i wyczyścić. Włączyliśmy, zrobiliśmy smoke testy, działa. Majster piecyk wyczyścił i skręcił. Elę coś podkusiło aby sprawdzić czy rzeczywiście. Okazało się, że nie. Kaloryfery grzeją, ale piecyk ciepłej wody już nie daje. No to majster ponownie piecyk rozebrał i z zakłopotaniem stwierdził, że chyba popsuł termostat. Nowy muszą sprowadzić z Poznania, kosztuje około 300zł, a o tym kto pokryje koszty wymiany pogadamy w poniedziałek. Genialnie! Od piątku do co najmniej wtorku nie mam ciepłej wody. Dobrze, że kaloryfery grzeją. Czekam na telefon od majstra. I mam tylko nadzieję, że to on pokryje koszty części którą popsuł. Ech…

Kopnięciem leżącego był sobotni poranek gdy okazało się, że jedno z kół w samochodzie jest przebite. Koszt wulkanizacji: 35zł. Porównując do kosztów mandatu i tego nieszczęsnego termostatu to już drobnostka…

Ciekawe co przeniesie następny tydzień…

Paweł W moim życiu ,

O mijającym miesiącu

Grudzień 29th, 2008

Ostatni miesiąc na tym blogu minął raczej pod znakiem stagnacji: zero postów przez cały miesiąc. Miałem jednak dobry powód aby milczeć: sporo się pozmieniało w moim życiu.

Po pierwsze, przeprowadziłem się (specjalnie nie użyłem wyrażenia “kupiłem mieszkanie”, bo z przyczyn formalnych jeszcze nie kupiłem, choć kupię w najbliższym czasie). Mieszkanie w Szczecinie oddałem bratu a sam spakowałem rodzinę i od 6 grudnia mieszkam w Dobrej (jakieś 15km od centrum Szczecina). Jeśli ktoś się nie orientuje, to Dobra jest wsią. Innymi słowy, zamieniłem miasto na wieś. W dodatku, w nowym mieszkaniu nie mam internetu. I wiecie co? Bez internetu da się żyć! Nawet nie jest to takie trudne, choć średnio raz na tydzień bywa lekko uciążliwe.

Życie na wsi ma też pewne zalety. Cisza, spokój, natura… Z jednej strony mieszkania okna wychodzą na drogę i kilka kilometrów pól, a z drugiej na las. Praktycznie codziennie widuję sarny, lisy, dziki. Dziki są nawet na tyle beszczelne, że niszczą nocą trawnik przed blokiem i podchodzą pod parking. I to mi się podoba!

I to chyba tyle…. Powoli tworzę kilka postów na różne tematy, do zobaczenia za jakiś czas…

Paweł W moim życiu , ,

O poprzednim tygodniu słów kilka

Maj 26th, 2008

O poprzednim tygodniu będzie w jednym poście.

Po pierwsze pech o którym już pisałem. Straty: fotel i kran w kuchni. Fotel kupiłem nowy, nie jest taki zły jak na 200zł (przecena z 299), ale do poprzedniego się nie umywa (drewno, skóra). Żyć trzeba, a nie chciałem wydawać 550zł na porządny skórzany fotel. Nowy ma też taką małą zaletę: jest mniejszy fizycznie i optycznie. W małym mieszkaniu to zaleta. Druga strata to kran w kuchni. Przy okazji wizyty w Leroy Merlin w celu zanabycia nowego kranu naszła mnie refleksja: czym różni się kran za 185zł od kranu za 600zł. Do porównania nie włączam kranu za 80zł, bo ten różni się ewidentnie. Patrzałem na oba krany, patrzałem, porównywałem i nie mogłem znaleść cechy kosztującej ponad 400zł. Może ceramiczne zawory? Ale 400zł dopłaty za coś takiego? Miły człowiek o obsługi też nie mógł mi jednoznacznie powiedzieć co dostaję dopłacając 400zł. Ot, hydrozagadka…. Przy okazji wymiany kranu stwierdziłem, że nie chcę być hydraulikiem. Jakoś się do tego nie nadaję. Tutaj zapomniałem o uszczelce, tam zapomniałem o uszczelce, trochę wody pociekło, ale kran zmieniony, już nie cieknie i co najważniejsze działa…

Po drugie, będzie trochę o drogach w Polsce. W Boże Ciało jechałem w okolice Łodzi, w niedzielę wracałem do Szczecina. Strategia wczesnego wyjazdu sprawdziła się w 100%. Wystarczy wyjechać przed 5 rano aby oszczędzić godzinę czy dwie w tłoku na drogach. Polecam. Gorzowowi należą się brawa za obwodnicę. Ładna, szybka droga omijająca całe miasto. Ale czegoś jej brakuje: dwóch pasów ruchu w każdą stronę. Jeden pas to za mało, szczególnie w perspektywie 2 pasmowej ekspresówki Szczecin-Gorzów. A mogli się postarać i od razu zrobić po 2 pasy.

Ostatni temat tego postu to nowy obiektyw. Będąc w Łodzi zanabyłem drogą kupna obiektyw Tamron AF 55-200 mm f/4-5.6 Di II LD Macro (oj ten Tamron długie nazwy wymyśla). Zdaję sobie sprawę, że szkło nie jest wysokich lotów, ale cena była bardzo atrakcyjna: 279zł. Tanioszka. Ani toto jasne, ani super, ale za taką cenę nie jest źle. Sam obiektyw też mnie dość miło zaskoczył jeśli chodzi o jakość. Myślałem, że będzie dużo gorzej. Dokładnych testów nie robiłem, bo pogoda nie dopisała, ale z tego co uwieczniłem nie jestem niezadowolony. Zostają tylko trzy rzeczy. Czemu to szkło ma w nazwie Macro? Ostrzy od prawie metra, skali odwzorowania nie ma jakiejś szczególnej… Zagadka… Druga sprawa, to plastikowość. W życiu nie widziałem tak plastikowego obiektywu. Plastik, plastik i jeszcze raz miękki plastik. Za to małe i lekkie. Trzecia sprawa to cena: 279zł. Mam podejrzenie czemu tak tanio. W wersji do Nikona jest to obiektyw bez własnego napędu. AF nie działa więc z amatorskimi body typu D40, D40x, D60. AF działa dopiero w puszkami o klasę wyżej, czyli D80, D200 i tak dalej. Pojawia się więc paradoks: amatorskiego szkło które nie działa z najtańszymi puszkami. Wniosek: brak zbytu, szkło zalega, trzeba się go pozbyć. Pewnie stąd taka promocja (na początku swojej kariery szkło kosztowało ponad 600zł). Jak dla mnie bomba!

Paweł Ciekawostki, Fotografia, Trudno powiedzieć / inne, W moim życiu , , , , , , , ,

Pechowy tydzień

Maj 20th, 2008

Coś nie tak jest z tym tygodniem… Wczoraj połamał mi się fotel, dziś ojcu zepsuł się samochód (pękł pasek rozrządu, kto się zna ten wie co to znaczy), ciotce zepsuła się kosiarka, a jakby tego było mało, właśnie połamałem kran w kuchni. Chciałem wyciągnąć słuchawkę z uchwytu. Słuchawkę wyciągnąłem, niestety wąż został mi uchwycie… Jak pech to pech. Ciekawe co będzie jutro i czy aby nie padnie nic nowego…

Paweł W moim życiu

Meblowy nekrolog

Maj 19th, 2008

Z żalem informuję, iż po 9 latach wiernej służby odszedł do krainy Wiecznych Tapicerzy mój Ulubiony Fotel. Następca nie umywa się do pięt poprzednikowi…

Paweł Trudno powiedzieć / inne, W moim życiu

Zosia ma już 9 miesięcy

Kwiecień 22nd, 2008

Zosia ma już 9 miesięcy. Raczkuje, sama siada, stoi jak ma się za co złapać i rwie się do chodzenia.

Zosia przy lustrze
Zosia przy lustrze

Paweł W moim życiu , ,

Switch to our mobile site