Wstęp
MySQL jest chyba najpowszechniej używaną bazą danych w różnego typu aplikacjach internetowych: od portali, przez fora, blogi, gry i inne rodzaje stron. Dlaczego? Bo jest szybka, prosta, darmowa i się przyjęła. Oprócz ewidentnych zalet ma też serię wad: standardowy engine MyISAM nie jest transakcyjny, nie jest bezpieczny, przy zapisie blokuje całą tabelę, a nie pojedynczy rekord. Jakby tego jeszcze było mało, to w 95% procentach przypadków, właśnie baza MySQL jest wąskim gardłem całej aplikacji i to jej wydajność (szybkość przetwarzania zapytań) decyduje o wydajności całego rozwiązania. Pracując nad pewną aplikacją (Pulsar-Online), przez ostatni tydzień starałem się skupić właśnie nad sprawą wydajności MySQL na której oparty jest Pulsar i podzielić się swoimi spostrzeżeniami na ten temat.
Po pierwsze, specyfika aplikacji internetowych, a przynajmniej ich większość, więcej odczytuje z bazy danych, niż do niej zapisuje. UPDATE i INSERT stanowią mniejszość w porównaniu z liczbą wykonywanych SELECTów. Wydajność pobierania rekordów z bazy ma więc dość duże znaczenie.
Ogólnie
Zastanówmy się, jak MySQL pobiera dane z tabeli, jeśli wybrana tabela nie posiada indeksów na polach które uwzględnimy w zapytaniu (zarówno w JOIN jak i WHERE lub ORDER BY). Dla każdego zapytania skanuje od początku wszystkie rekordy w tabeli, aż warunek nie zostanie znaleziony. Jeśli nie uwzględnimy LIMIT, MySQL będzie skanował dalej, aż do końca tabeli. Co to dla nas oznacza? Wyjaśnię na przykładzie.
Czytaj więcej…
Paweł Wujek Dobra Rada, Zawodowo Bazy danych, MyISAM, MySQL, PHP, Poradniki, Programowanie, Pulsar Online, WWW
Wyposażam domowe ‘studio‘ fotograficzne. Powoli kompletuję oświetlenie, tła i inne przydatne narzędzia. W zasadzie wszystkie rzeczy można kupić gotowe, ale czemu mam iść na łatwiznę? Lubię majsterkować, a każdy grosz jest na wagę złota. Czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i części elementów nie wykonać samemu?

Na pierwszy ogień poszedł ekran odblaskowy. Taka duża blenda studyjna. Do konstrukcji szkieletu ekranu użyłem rurek hydraulicznych PCV. Są relatywnie tanie, lekkie, proste w łączeniu i obróbce. Trochę danych technicznych mojego ekranu:
- ekran:
- wysokość: około 130cm
- szerokość: około 65cm
- statyw:
- wysokość: około 150cm
- szerokość: około 80cm
- ekran obracany
- możliwość rozłożenia i schowania ‘na płasko’
Czytaj więcej…
Paweł Wujek Dobra Rada DIY, Fototechnika, Lampa błyskowa, Oświetlenie, Poradniki, Studio
Każdy, kto w pewnym momencie swojej przygody z fotografią zapragnie posiadać w domu namiastkę studia fotograficznego, stanie przed problemem wyboru teł. Tła są różne. Tanie, drogie, papierowe, plastikowe, duże, małe. Każde tło trzeba jednak jakoś zamocować aby mogło spełniać swoją rolę. A gotowe systemy zawieszania teł do tanich nie należą. Oj nie… Na szczęście, nie ma takiej rury, której nie można odetkać, czyli czemu nie improwizować?
Czytaj więcej…
Paweł Wujek Dobra Rada DIY, Fototechnika, Studio, Tło
SPAM jest denerwujący! Nie pisze o tym tylko w kontekście poczty elektronicznej. Chyba każdy prowadzący choć trochę popularną stronę internetową na jakimś popularnym silniku doświadczył ‘mocy’ robotów spamujących w komentarzach do wpisów. Co prawda silniki stron takie jak Wordpress posiadają pluginy pomagające w walce ze spamem tego typu (Akismet i inne), to nie rozwiązują one problemu w zupełności. Czemu? Robot dalej próbuje spamować ile może, spam trafia do jaila, ale czasami przejrzenie tego w poszukiwaniu porządanych komentarzy może trochę potrwać, serwer jest niepotrzebnie obciążany, a łącze zjadane przez robota (niby to tylko cząstka łącza, ale zawsze).
Ja miałem już dość 30-40 spamowych komentarzy wyłapywanych przez filtr antyspamowy w Wordpress. Co ciekawe, praktycznie wszystkie wpisy pochodziły z tych samych IP. Jak zwykle, najprostsze rozwiązanie było najlepsze: wystarczyło odciąć te IP od źródełka, czyli dostępu do strony.
Jak? Najprościej w pliku .htaccess. Poniżej przykład wpisów w .htaccess odcinających dostęp dla 4 adresów IP. Oczywiście w przypadku innych stron mogą to być inne spamboty i trzeba to samemu sprawdzić. Ale bądźmy szczerzy, nie jest to wyższa szkoła jazdy jak już zna sie schemat.
order allow,deny
deny from 194.8.75.149
deny from 194.8.74.220
deny from 195.2.240.105
deny from 194.8.75.163
allow from all
Paweł Wujek Dobra Rada Internet, Komputer, SPAM, Wordpress
Złapałem nowego bakcyla: wędrówki po polach i lasach. Nie jest to trekking, nordic walking, czy inne wymyśle wariacje na temat chodzenia. Po prostu, zakładam buty, kurtkę, biorę trochę prowiantu, wodę, czasami trochę alkoholu w piersiówce, aparat i idę. Raz w lewo, raz w prawo. W sumie w mojej wsi gdzie nie pójdę są pola i lasy więc jest w czym wybierać.
W związku z tym moim łażeniem doszedłem do kilku ciekawych wniosków. Po pierwsze, buty są ważne, ale chyba ważniejsze są jednak skarpetki. Kupiłem sobie buty do chodzenia (znów nie napiszę trekkingu) ze średniej półki i póki nie kupiłem dobrych skarpet, byłem średnio z nich zadowolony. Dla próby założyłem dobre skarpety do słabych butów i stał się cud: chodziło się lepiej niż tych lepszych ale z kiepskimi skarpetami.
Po drugie, tak sobie łażąc można spotkać ciekawe zwierzaki. O sarnach i dzikach nie będę pisał, bo to dla mnie oklepany temat. Mam tego dziesiątki sztuk za oknem. Lis i bażant jest dla mnie trochę mniej powszednim widokiem. Ale zdarzają się smaczki: na środku pola spotkałem młodego orła bielika. Siedział sobie na ziemi i nie uciekał. Poszedłem do niego na jakieś 20-30 metrów (miałem szczęście, bo siedział do mnie tyłem i chyba byłem na tyle cicho że nie usłyszał mnie od razu). Jestem pod wielkim wrażeniem rozmiarów tego drapieżnika. Kto nie dział go w locie kilka metrów nad ziemią i kilka metrów od siebie ten raczej nie będzie wiedział o czym piszę. Bielik jest ‘gigantyczno-majestatyczny’!
Czytaj więcej…
Paweł Wujek Dobra Rada Fotografia, Hobby, Pogoda, Szczecin, Wędrówki
Jesteśmy uzależnieni od energii elektrycznej. Koniec i kropka, tej myśli nie będę rozwijał. Większość wykorzystywanych przez nas urządzeń jest na prąd, oczywistym staje się więc problem właściwego zasilania. O ile w przypadku urządzeń zasilanych z sieci ten problem co prawda nie istnieje, to dla urządzeń przenośnych wybór jest szeroki: kilka typów baterii, kilka typów akumulatorów. Nawet jeśli nie bedziemy zajmować się bateriami, to same akumulatory mogą przyprawić nas o zawrót głowy: kwasowe, niklowo kadmowe, niklowo wodorkowe, litowo jonowe, litowo polimerowe i kto wie co nam przyszłość przyniesie…
Wracając do sedna postu. Każda z technologii wykonania akumulatorów ma plusy i minusy. Nawet zanikające z rynku Ni-Cd w pewnych aspektach przewyższają najnowsze konstrukcje. Zacznijmy więc od małego porównania: Czytaj więcej…
Paweł Wujek Dobra Rada Akcesoria i gadżety, Akumulator, Fotografia, Gadżety, Komputer, Poradniki, Zasilanie
Blenda dobra rzecz, blenda ma wadę: do blendy potrzeba asystenta lub statywu z odpowiednim uchwytem. Asystent czasami jest, czasami nie ma i nie ma kogo zaprosić do roli “oświetlacza”. Statyw oświetleniowy jakimś gigantycznym wydatkiem nie jest, ale specjalny uchwyt do blendy to wydatek już około 100zł. Jak dla mnie, zdecydowanie za dużo jak za kawałek rurki z dwoma klamerkami.
Podczas zakupów w jednym z marketów (nazwy nie wymienię, nie będę robił reklamy) natknąłem się na klamerki/klipsy do zamykania otwartych torebek (na przykład po czipsach). Lewy neuron pogadał chwilę z prawym neuronem i powstał prosty plan: z dwóch klamerek, drewnianej listwy, kilku wkrętów i taśmy izolacyjnej też da się zbudować uchwyt do blendy.
Sposób wykonania jest banalnie prosty:
- listwę przycinamy do długości większej o kilka centymetrów od średnicy blendy. Te dodatkowe centymetry posłużą do zamocowania klipsów
- dwa klipsy przykręcamy do listwy za pomocą wkrętów. Warto dać podkładki aby nie uszkodzić klipsów. Odległość pomiędzy klipsami powinna być taka, aby swobodnie można było przypiąć do nich blendę
- w moim uchwycie zdecydowałem się na mocowanie na uchwycie do parasolek, co znacznie uprościło konstrukcję: do mocowania wystarcza duży wkręt po środku listwy owinięty taśmą izolacyjną w celu zwiększenia jego średnicy ( i po części bezpieczeństwa)
I to tyle. Efekt końcowy wygląda tak:



Paweł Fotografia, Projekty, Wujek Dobra Rada Blenda, DIY, Fototechnika, Projekty, Uchwyt
Czytając wczoraj ten wpis na fotoblogia.pl doszedłem do wniosku, że autor równi dobrze mógłby dodać tam pozycję: aparat fotograficzny. Zbyt ogólna ta lista. Trochę pomyślałem i postanowiłem stworzyć własną listę rzeczy które warto zabrać. Szybko napotkałem na jeden poważny problem: nie zawsze wszystko jest potrzebne. Wiele zależy od długości wyprawy, warunków pogodowych, dopuszczalnego obciążenia i celu. Moją listę postanowiłem przystosować więc do zmiennych warunków.
Na początek jednak lista rzeczy które zdarza mi się zabierać ze sobą na wyprawy:
- aparat - to chyba logiczne i oczywiste, w szczegóły wchodzić nie będę. Należy jednak wspomnieć, że jego rozmiar i waga determinuje choćby wybór torby czy plecaka
- obiektywy - jeśli mamy lustrzankę i więcej niż jeden obiektyw, pojawia się problem: które zabrać. Nie wiem jakie zdjęcia robicie, ale moja rada jest taka: zawsze bierzemy obiektyw szerokokątny lub tak zwany spacer zoom (z szerokim zakresem ogniskowych) i ew. nasze ulubione szkło. Obiektywy bardziej specjalizowane i teleobiektywy wyłącznie gdy spodziewamy się ich użyć. Szkoda miejsca i zmęczenia ramion przy taszczeniu całej szklarni. Tak na marginesie, sprawdźcie jakich ogniskowych najczęściej używacie (na przykład programem ExposurePlot). Może to diametralnie zmienić Wasze pojęcie o tym, jaki obiektyw jest Wam najbardziej potrzebny i najczęściej przydatny. Mój zestaw podstawowy to Nikkor 18-135 AF-S DX (spacer zoom) i Nikkor 50 f/1.8 AF ze względu na wspaniałą jakość zdjęć z tego szkła.
- zewnętrzna lampa błyskowa – jeśli macie, czasami warto ją brać nawet w plener. Lekki błysk wypełniający może zdziałać cuda przy zdjęciach w pełnym słońcu. Ja swoją biorę prawie zawsze.
- torba - torba powinna być przystosowana do aparatu, ew. obiektywów i wszystkich innych rzeczy które zdecydujecie się ze sobą zabrać. Niestety torby mają podstawowy problem: są wygodne wyłącznie gdy są stosunkowo małe. Duże torby są niewygodne i szybko męczą ramiona. W związku z tym, osobiście posiadam torbę (obecnie Case Logic SLRC3) i plecak fotograficzny. Czemu tak? Na krótkie wyprawy, gdy nie zabieramy zbyt dużo szpei, torba lepiej się sprawdza. Z kolei w dłużych wyprawach, lub gdy zabraliśmy więcej sprzętu, plecak jest o niebo wygodniejszy. Równiej rozkłada cieżar na ramionach, mądrze użyte pasy biodrowy i piersiowy to prawdziwe zbawienie, jest pojemniejszy i zwykle da się do niego wepchnąc jeszcze butelkę z piciem, jakieś kanapki, czy batony.
- zasilanie – tutaj też trzeba podejść systemowo. Rozładowane baterie to koszmar, lecz targanie dodatkowych akumulatorów to dodatkowy ciężar. Ja rozwiązałem ten problem w następujący sposób: na podstawowym aku mogę zrobić około 500 zdjęć i zawsze zabieram naładowany do pełna. W przypadku wycieczek kilkugodzinnych biorę tylko podstawowy akumulator. Jadąc gdzieś na cały dzień lub zakładając mocne focenie, wspomagam się dodatkowym aku (akurat u mnie jest to 6 aku AA w koszyczku do gripa). Ładowarkę do podstawowego aku biorę wyłącznie przy wyjazdach dłuższych niż 1 dzień, kiedy wiem, że będę miał jej gdzie użyć. Nigdy nie biorę ładowarki do akumulatorów AA (body z gripem i lampa błyskowa), wolę zabrać dodatkowy zestaw aku. Wyjątkiem mogą być są wyprawy kilkudniowe.
- karty pamięci – nie wiem ile Wy zdjęć robicie, ale w moim przypadku zestaw 4+2GB sprawdza się w zupełności. Jadąc na tydzień, dwa, można zabrać wiecej GB. Zależy od potrzeb, trzeba samemu zdecydować
- statyw – statyw to jest takie dziwne akcesorium podczas wypraw fotograficznych: zawsze jest źle. Gdy zabrałem, narzekam bo okazał się niepotrzeby. Gdy nie zabrałem, narzekam bo jednak mógł się przydać. Osobiście biorę wyłącznie gdy wiem, że będzie mógł się przydać. Nie ma sensu targać tych kilka kilo tylko po to aby mieć i wyglądać pr0
- wężyk spustowy – biorę statyw, biorę i wężyk
- filtry - jak ktoś ma i używa to można. Filtrem który zawsze warto mieć ze sobą jest szara połówka. Przydaje się także polaryzacyjny, ale warto brać tylko gdy spodziewamy się słońca. Gdy niebo jest chmurzone: nie warto. Możliwość eliminacji odbić z powierzchni niemetalicznych raczej nie przydaje się w plenerze. Gdy lubimy robić zdjęcia B&W warto pomyśleć o filtrze czerwonym. Ale tylko wtedy. Na marginesie, moim zdaniem, jedynymi filtrami jakie warto kupować są filtry w systemie Cokin. Olbrzymia oszczędność miejsca i pieniędzy gdy mamy obiektywy o różnych średnicach gwintu
- blenda – lubię używać blendy. Z blendą jest jednak jeden problem: wymaga asystenta. Jeśli idziecie sami, blendę można sobie odpuścić
- środki czyszczące:
- ściereczka z mikrofibry – do czyszczenie optyki: zawsze!
- chusteczki do nosa – idealne do osuszania sprzętu po deszczu, błocie i tak dalej: zawsze!
- gruszka – raczej nie, wyłącznie na dłuższe i specjalistyczne wyjazdy
- inne akcesoria o których raczej się nie pamięta, ale mogę się przydać i nie zajmują zbyt wiele miejsca:
- woreczek silica żel – wrzucony do torby czy plecaka pomaga zmniejszyć wilgotność. Wiadomo: sprzęt foto i wilgoć nie idą w parze
- sznurek – brzmi dziwnie, ale sznurek się czasami przydaje: o jaki ładny kwiatek, tylko ta gałązka przeszkadza. Nie trzeba ucinać gałązki, wystarczy użyć sznurka i gałązkę odgiąć
- duży worek plastikowy – na ratunek podczas ulewy
- nóż/scyzoryk – nigdy nie wiadomo kiedy przyda nam się ostry nóż. I nie mówie o obronie siebie, czy swojego mienia
- butelka wody
- coś do przegryzienia
- skrócony zestaw pierwszej pomocy – nie, nie cała apteczka, za duże. Wystarczy kilka plastrów, może bandaż i tabletki przeciwbólowe
- mapa
To chyba koniec listy. Pozostało już tylko zdecydować co zabrać. Poniżej moje typy:
- krótki spacer
- torba
- aparat
- spacer zoom i czasami jeszcze jedno szkło
- lampa błyskowa
- filtr szary połówkowy
- jeśli idziemy z kimś, można pomyśleć o blendzie
- dłuższy spacer (ponad godzina marszu)
- plecak
- aparat
- spacer zoom i jeszcze jedno szkło
- lampa błyskowa
- filtr szary połówkowy
- jeśli idziemy z kimś, można pomyśleć o blendzie
- woda
- coś do przegryzienia
- wyjazd 1-dniowy samochodem w plener:
- zestaw jak na dłuższy spacer plus:
- statyw do samochodu, na miejscu decyzja czy zabierać
- mapa
- zestaw dodatkowych akcesoriów jak nóż i tak dalej
- wyjazd na 1-2 dni
- zestaw jak na wyjazd 1-dniowy plus:
- zasilanie
- naprawdę bardzo dług wyjazd na którym fotografia nie jest najważniejsza:
- krótki spacer plus:
- zasilanie
- mapa
- zestaw dodatkowych akcesoriów jak nóż i tak dalej
- dodatkowe karty pamięci
- wyjazd rowerem w plener:
- plecak, reszta według uznania, ja skłaniam się raczej do wersji “krótki spacer” z mapą, wodą i czymś do przegryzienia
I to chyba tyle. Jeśli macie jakieś uwagi, zapraszam!
Paweł Fotografia, Wujek Dobra Rada Fotografia, Fototechnika, Lampa błyskowa, Nikon, Obiektyw, Poradniki