Znalazłem właśnie soczewkę Fresnela 20×30 i mam ochotę coś z nią zmajstrować. Nie wiem tylko co. Może jakiś mały hint od czytelników? Co by tu zbudować z wykorzystaniem jednej soczewki Fresnela… czekam na podpowiedzi w komentarzach…
Opracowań i przykładów budowy tak zwanych ‘beauty dishów‘ (softreflektorów, słoneczek) w sieci jest całe mnóstwo. Nie mogłem oprzeć się pokusie aby nie zbudować samemu takiego modyfikatora światła. Efekt zastosowania beauty disha jest dość charakterystyczny, coś pomiędzy softboxem i parasolką. Eksperci twierdzą, że to jedyny modyfikator światła pozwalający na efektowne oświetlenie przy wykorzystaniu tylko jednej lampy. Nie potwierdzę, nie zaprzeczę, nie znam się na tym aż tak bardzo.
OK, nie oświetlenie kuchenne w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale oświetlenie w fotografii przy wykorzystaniu akcesoriów kuchennych.
Niejaki Davide Jackson na swoim blogu umieścił wpis w którym prezentuje efekty wykorzystania różnych akcesoriów kuchennych do oświetlania ’studyjnego’. Można tam zobaczyć w akcji, między innymi: stalowy czajnik do herbaty, biały śmietnik, druszlak, tarkę, miski… Efekty są momentami bardzo interesujące, zachęcam do lektury (po angielsku, choć zdjęcia mowią same za siebie).
Zdjęcie pochodzi ze strony autora omawianego wpisu.
Wyposażam domowe ‘studio‘ fotograficzne. Powoli kompletuję oświetlenie, tła i inne przydatne narzędzia. W zasadzie wszystkie rzeczy można kupić gotowe, ale czemu mam iść na łatwiznę? Lubię majsterkować, a każdy grosz jest na wagę złota. Czemu nie połączyć przyjemnego z pożytecznym i części elementów nie wykonać samemu?
Na pierwszy ogień poszedł ekran odblaskowy. Taka duża blenda studyjna. Do konstrukcji szkieletu ekranu użyłem rurek hydraulicznych PCV. Są relatywnie tanie, lekkie, proste w łączeniu i obróbce. Trochę danych technicznych mojego ekranu:
Każdy, kto w pewnym momencie swojej przygody z fotografią zapragnie posiadać w domu namiastkę studia fotograficznego, stanie przed problemem wyboru teł. Tła są różne. Tanie, drogie, papierowe, plastikowe, duże, małe. Każde tło trzeba jednak jakoś zamocować aby mogło spełniać swoją rolę. A gotowe systemy zawieszania teł do tanich nie należą. Oj nie… Na szczęście, nie ma takiej rury, której nie można odetkać, czyli czemu nie improwizować?
Blenda dobra rzecz, blenda ma wadę: do blendy potrzeba asystenta lub statywu z odpowiednim uchwytem. Asystent czasami jest, czasami nie ma i nie ma kogo zaprosić do roli “oświetlacza”. Statyw oświetleniowy jakimś gigantycznym wydatkiem nie jest, ale specjalny uchwyt do blendy to wydatek już około 100zł. Jak dla mnie, zdecydowanie za dużo jak za kawałek rurki z dwoma klamerkami.
Podczas zakupów w jednym z marketów (nazwy nie wymienię, nie będę robił reklamy) natknąłem się na klamerki/klipsy do zamykania otwartych torebek (na przykład po czipsach). Lewy neuron pogadał chwilę z prawym neuronem i powstał prosty plan: z dwóch klamerek, drewnianej listwy, kilku wkrętów i taśmy izolacyjnej też da się zbudować uchwyt do blendy.
Sposób wykonania jest banalnie prosty:
listwę przycinamy do długości większej o kilka centymetrów od średnicy blendy. Te dodatkowe centymetry posłużą do zamocowania klipsów
dwa klipsy przykręcamy do listwy za pomocą wkrętów. Warto dać podkładki aby nie uszkodzić klipsów. Odległość pomiędzy klipsami powinna być taka, aby swobodnie można było przypiąć do nich blendę
w moim uchwycie zdecydowałem się na mocowanie na uchwycie do parasolek, co znacznie uprościło konstrukcję: do mocowania wystarcza duży wkręt po środku listwy owinięty taśmą izolacyjną w celu zwiększenia jego średnicy ( i po części bezpieczeństwa)
Robimy dym! Oczywiście w sensie fotograficznym, czyli jak fotografować dym. Z jednej strony sprawa jest prosta, bo do fotografii dymu nie trzeba zbyt dużo sprzętu. Z drugiej, dość trudna bo dym jest nieprzewidywalny i większość zdjęć jest do wyrzucenia. Po prostu nie da się zaplanować kadru, dym zawsze pójdzie tam, gdzie ma ochotę, a nie gdzie my chcemy.
Na początek lista potrzebnych szpei:
aparat (chyba oczywiste), w moim przypadku Nikon D80
stół
zewnętrzna lampa błyskowa, tutaj Nikon SB600
czarne tło
trochę czarnego papieru technicznego aby stworzyć coś na kształt strumienicy
Nawiązując do poprzedniego wpisu o Duolenso: może jednak coś z tego nieszczęsnego obiektywu będzie: obiektyw do zadań specjalnych, czyli symulacji bardzo starych zdjęć. Pobawiłem się trochę kontrastem na jednym z sampli i innymi filtrami. A oto co wyszło:
I teraz szybka ankieta: Która wersja jest najlepsza, najmniej razi oczy?