Jak lakierować błotniki w rowerze

Jak zapewne widać, zabrałem się za remonty rowerów. Za jakiś czas postaram się opublikować jakiś dłuższy wpis na ten temat. Teraz jednak w wielkim skrócie: jak i czym lakierować błotniki w rowerze.

Okazało się, że błotniki są chyba najprostszą rzeczą do pomalowania. I wymagającą najmniej zachodu. Udało mi się uzyskać dość trwałą i dobrze wyglądającą powłokę przy wykorzystaniu lakierów typu spray na bazie żywic syntetycznych firmy Dupli Color. Jedna duża puszka (400ml) kosztuj w Castoramie około 22-24zł. A wybór kolorów duży.

Sam przepis na estetycznie pomalowane błotniki jest następujący:

  1. Błotniki zdjąć z roweru;
  2. Usunąć starą farbę. To bardzo ważny punkt. Jeśli nie usuniemy starej farby, nowy lakier będzie odpadał. Od biedy można zadowolić się zmatowieniem papierem ściernym, ale ucierpi na tym trwałość. Polecam zdzieraki do farb w postaci bardzo sztywnej gąbki. Nałożone na wiertarkę skutecznie usuwają stary lakier, będąc jednocześnie w miarę delikatnym dla metalu i plastiku pod spodem;
  3. Odtłuszczamy całą powierzchnię. Kolejny bardzo ważny punkt, bez którego lakier będzie praktycznie odpadał. Środków odtłuszczających jest dużo, ja polecam benzynę ekstrakcyjną. Tanie i skuteczne, choć śmierdzi;
  4. Lakier nakładamy w postaci wielu cienkich warstw z odległości 20-25cm od lakierowanego elementu. Powtarzam: wiele cienkich warstw. Nie zatrzymujemy się nad żadnym miejscem. Jeśli lakier gdzieś nie pokrył dokładnie, nie szkodzi, pokryje przy następnej warstwie;
  5. Pierwszą i drugą warstwę możemy przeszlifować drobnym papierem ściernym dla uzyskania połysku, lecz nie zawsze jest to wymagane;
  6. Pomiędzy kolejnymi warstwami pozwalamy lakierowi wyschnąć. Średnio 24 godziny. Czasami dłużej, jeśli warstwa była zbyt gruba. W tym czasie lakierowany element po prostu sobie leży. Nie dotykamy, nie polerujemy. Nic z tych rzeczy. Lakier ma wyschnąć i tyle. Tutaj niestety ważna jest cierpliwość;

Efekt końcowy może wyglądać, na przykład, tak:

Jak zdjąć korbę w rowerze

Korba rowerowa jest o tyle niewdzięcznym elementem, że osobom bez doświadczenia dość trudno ją zdjąć z suportu. Można zastosować metodę jak opisałem tutaj, ale lepiej posłużyć się specjalnym kluczem/ściągaczem upraszczającym cały proces.

Opisany ściągacz wygląda tak:

Składa się z 2 części:

  1. części wkręcanej w gwint wewnątrz korby
  2. śruby wypychającej oś suportu z korby

Czytaj dalej

Remont roweru, worklog, lakierowanie

Rama doczekała się wczoraj podkładu i pierwszej warstwy lakieru. O ile podkład udało się położyć prawie idealnie, jak na domowe warunki, to z lakierem nie poszło już tak łatwo. Lakier okazał się trochę bardziej płynny niż podkład, a niższa temperatura i wyższa wilgotność zrobiły swoje: zacieki. No cóż, papier ścierny i mam już co robić po południu.

  

Aha, tak trochę na oko kupiłem podkład i lakier samochodowy Dupli-Color w sprayu z Castoramy. I chyba był to dobry wybór. Nie wiem na jakiej bazie są te specyfiki, ale chyba jakiegoś lakieru nitro. Odparowuje błyskawiczni i schnie równie szybko. Nie polecają kłaść na lakiery na bazie żywi syntetycznych. Ciekawe dlaczego :)

Zamówiłem też większość części: hamulce, opony, korbę, linki i pancerze. Suport kupię na miejscu, bo muszę przymierzyć do starego (korba mocowana jeszcze na kliny). Podobnie jak gripy. Niech sobie żona wybierze.

Remont roweru, worklog

Remont roweru dla żony trwa. Kolejne dwa posiedzenia w piwnicy i :

  • rama została doczyszczona i czeka na pierwszą warstwę podkładu
  • błotniki i osłona łańcucha dostały już po 2 warstwy lakieru i schną. Niestety, lakier na błotnikach (plastik) kiepsko schnie i po 24 godzinach wciąż są lepkie. Trudno, poczekają kilka dni to lakier stwardnieje

Na zdjęciach wygląda to tak:

 

 

Teraz niestety trzeba czekać na wypłatę, bo sporo muszę kupić aby skończyć naprawy. Poza tym, co nagle to po diable

Muszę oduczyć się prób naprawiania elektroniki

Zdecydowanie muszę. Szybko. Nie stać mnie na samodzielne naprawy, czy raczej próby napraw na własną rękę. W zeszłym roku zepsułem tani tablet, wczoraj ten sam los spotkał nawigację GPS. Na ekranie pojawiła się przerywana linia. Przerywana linia, znak, że coś nie kontaktuje w LCD. Rozkręciłem, poprawiłem taśmy, chciałem docisnąć, krótki „brzdęk” i LCD pęknięty. Drugi raz to samo. Następnym razem od razu niosę do serwisu, mam dość psucia elektroniki.

Projekt Wallbook

Przeglądając najdalsze katalogi dysku twardego znalazłem zdjęcia projektu którego chyba nigdy tutaj nie pokazywałem: Wallbook. W wielkim skrócie: gdzieś w okolicy roku 2006 (być może był to 2007) wpadłem na pomysł skonstruowania ramki na zdjęcia, a być może coś więcej, przy wykorzystaniu starego i bardzo taniego laptopa. Jak starego i jak taniego? Takiego poniżej 100zł, więc na prawdę musiał być stary i tani. Nie będę nikogo męczył opisem, niech wystarczy seria zdjęć:

100_0480

100_0478

100_0484

100_0485

100_0538

Projekt Wallbook DIY

100_0546

Photo-0040

Photo-0031

Photo-0010

100_0483

100_0482

Jak widać, to nawet działało. Niestety niezbyt długo: mechaniczne uszkodzenie płyty głównej. W efekcie całość poszła do śmieci.

DIY: lepszy filtr kaskadowy

Jak już kiedyś pisałem, tanie filtry są tanie i tandetne. Na szczęście, nic nie stoi na przeszkodzie, aby kiepski filtr akwariowy trochę poprawić i zwiększyć jego możliwości filtracyjne. Tak właśnie zrobiłem ze swoim filtrem Jebo 501 (kosztującym 12zł na allegro). Wydając dodatkowe 20 złotych udało mi się bardzo prosty filtr mechaniczny przerobić na filtr mechaniczno-biologiczny o zupełnie przyzwoitych możliwościach filtracyjnych. W dodatku, nowa odsłona jest w pełni bezpieczna dla młodych krewetek i narybku: nie ma możliwości, aby młode zostały wciągnięte i przerobione na sałatkę z owoców morza.

Filtr Jebo 501

Największą wadą filtra Jebo 501 (jak i wielu innych tanich filtrów) jest śmiesznie mały wkład filtracyjny: plastikowa drabinka i dwie warstwy włókniny (najprawdopodobniej perlonowej) pomiędzy którymi umieszczono węgiel aktywowany. Nie dość, że powierzchnia wkładu malutka, węgiel aktywowany też nie wiadomo do końca po co, to jeszcze takie rozwiązanie ma tendencję do błyskawicznego zapychania się. Włókniny dobrze wyczyścić nie idzie, a nowych wkładów na rynku nie ma.

Jebo 501 - schemat

Po dwóch tygodniach od założeniu akwarium zapadła decyzja: przerabiam na filtr mechaniczno-biologiczny. Do przeróbki wykorzystałem trzy elementy:

  1. gąbkę jako wstępny filtr mechaniczny: przyciętą gąbkę założyłem na końcówkę ssącą filtra. Pełni ona zarówno rolę filtra mechanicznego wyłapując większe zanieczyszczenia, jak i środowisko życia bakterii nitryfikacyjnych. Dodatkowo, gąbka zabezpiecza wlot filtra przed zassaniem ryb, krewetek i większych zanieczyszczeń które mogłyby zanieczyścić właściwe złoże bakterii nitryfikacyjnych

    Prefiltr z gąbki

  2. bio ceramikę. Porowata ceramika wypełnia obecnie prawie całe wnętrze komory filtracyjnej i stanowi doskonałe środowisko na pożytecznych bakterii przetwarzających amoniak na azotyny, a azotyny w azotany. Woda wpływająca do komory z ceramiką jest już pozbawiona większych zanieczyszczeń wyłapanych przez gąbkę

    Bioceramika w komorze filtra

  3. kawałek przeźroczystego plastiku jako tama na wylocie filtra. „Tama” spiętrza wodę w komorze filtra, dzięki czemu więcej kulek ceramiki może być wykorzystanych przez bakterie

A tak prezentuje się się obecnie wnętrze akwarium (szkoda tylko, że krewetki gdzieś się pochowały):

Prefiltr z gąbki

Neony Inessa i Kardynałek Chiński

Rośliny i prefiltr

Te małe białe kropki to jajeczka ślimaka neritiny zwanego zebrą. Nie mam siły już z nimi walczyć, gdyż ślimak okazał się płodnym (choć młode i tak się nie urodzą), a jajeczka bardzo trudno usunąć.