DIY: Battery Extender

Zapewne wszyscy użytkownicy urządzeń typu PDA, czyli wszelkiego rodzaju palmtopów, smartfonów i tak dalej borykają się ze wspólną wadą wszystkich tego typu urządzeń: nie są one przystosowane do długotrwałej pracy ciągłej. Wystarczy włączyć GPS, film, WiFi, czy ustawić podświetlenie ekranu ma najwyższy poziom i już wskaźnik baterii spada jak szalony. Pół problemu gdy mamy pod ręką ładowarkę sieciową lub samochodową (plus samochód, oczywiście) i możemy doładować nasze PDA. A co jeśli nie mamy pod ręką żadnego z tych źródeł zasilania, bo jesteśmy na spacerze, na rowerze, w pociągu, autokarze, czy gdziekolwiek indziej? Cóż… mamy problem.

DIY: Monopod

Monopod – trzy słowa wprowadzenia

Zapewne każdy kto choć trochę interesuje się fotografią słyszał o statywie fotograficznym. Może nawet wchodzi on w skład jego zestawu fotograficznego. Zalety tych trójnożnych są niepodważalne: umożliwiają wykonywanie nieporuszonych, ostrych zdjęć w praktycznie każdych warunkach oświetleniowych. Jednak mają one też swoje wady: są mało poręczne (składanie i rozkładanie), stosunkowo duże i ciężkie. Alternatywą dla statywów są monopody. Lżejsze, poręczniejsze, lecz nie zapewniają pełnej stabilności aparatu. Umożliwiają tylko wydłużenie czasu naświetlania do około 1/30 sekundy (nawet przy długich ogniskowych obiektywu) bez ryzyka poruszenia i rozmycia zdjęcia. Monopody przydają się wszędzie tam, gdzie liczy się poręczność, używa się obiektywów o długich ogniskowych, a światła jest za mało aby stosować krótkie czasy naświetlania. Czyli: wszelkiego rodzaju imprezy sportowe, długie wycieczki z aparatem, fotografia ptaków, dzikich zwierząt i tak dalej. Na zdjęciu poniżej profesjonalny monopod Manfrotto 684B. Koszt, około 390zł…. Poważny wydatek…

monopod_1.jpg

Monopod Manfrotto 684B NEOTEC

Czytaj dalej

DIY: Prosta fotocela na pierwszy błysk

Jakie są wady lamp błyskowych dołączanych do cyfrowych kompaktów? Po pierwsze są słabe… normą jest Liczba Przewodnia 12, a może nawet mniej. Z taką mocą można zrobić zdjęcie najwyżej z kilku (3-4) metrów, dalej sama czerń. W dodatku są położone tak blisko osi obiektywu, że efekt “czerwonych oczu” jest nie do uniknięcia. I jednemu i drugiemu można w pewnym stopniu zaradzić przez używanie zewnętrznej lampy błyskowej. Lecz, jak już pisałem, większość popularnych cyfrówek nie ma możliwości połączenia zewnętrznej lampy.

Ale od czego pomysłowość i kojarzenie faktów? Jak robimy zdjęcie z lampą, to lampa błyska… Na ten błysk można użyć to wyzwolenia drugiej lampy lub nawet kilku. Rzeczą jakiej potrzebujemy jest tak zwana “fotocela”, czyli urządzenie które po wykryciu silnego błysku światła wyzwoli podłączoną do niej lampę błyskową. Takie urządzenia są bardzo często wykorzystywane w studiach fotograficznych i są sprzężone z lampami studyjnymi. Można je kupić za kilkadziesiąt (zwykle powyżej 100) złotych i podłączyć do naszej lampy. Występują w różnych odmianach i o różnym poziomie możliwości, mogą wyzwalać podłączoną lampę na pierwszy lub drugi błysk, mieć możliwość zamocowania na statywie itp. Wszystkie są jednak relatywnie drogie i mało który amator ich używa. Na szczęście, za kilka złotych możemy sami wyposażyć naszą starą lampę błyskową w fotocelę i stosować razem z cyfrowym kompaktem. Przedstawię sposób wykonania prostej fotoceli reagującej na pojedyncze błyski na podstawie lampy Elwa XELA 18LA1, lecz można ją założyć do praktycznie każdej starej lampy.

Czytaj dalej