up home page bottom

bottom

Tworzymy diagramy oświetlenia

Czasami, nie często, lecz czasami, czuję potrzebę pochwalenia się jakimś zdjęciem. Jeszcze rzadziej czuję potrzebę pochwalenia się zdjęciem “studyjnym” a zupełnie raz na jakiś czas chcę pokazać jak zrobiłem to zdjęcie, czyli jak ustawiłem oświetlenie i tak dalej. Tutaj pojawia się problem: opis słowny jest mało wyrazisty, a ręczne malowanie w programie graficznym zbyt czasochłonne. Na ratunek przychodzi strona Professionalsnapshots z aplikacją flash pozwalającą na szybkie tworzenie diagramów oświetlenia studyjnego.

Choć program ma kilka wad, to zalety zdecydowanie przeważają. Zachęcam do wypróbowania samemu.

Nowy stuff

Przez ostatnie dwa miesiące dokupiłem sobie trochę nowych akcesoriów fotograficznych. Może nie wszystkie super potrzebne, ale czasami mogą się przydać:

  • zestaw “startowy” filtrów Cokin P, czyli holder, pierścień 67mm (muszę dokupić 52mm) i dwa filtry: szara połówka i niebieska połówka
  • blenda srebrno-złota, dokładnie ta:

  • torba fotograficzna Case Logic SLRC3: fajnie pomyślane nosidło. Mimo średnich rozmiarów bez problemu wchodzi Nikon D80 z gripem i Nikkon 18-135 DX, lampa błyskowa SB-600, Nikkon 50mm F/1.8D (jak się postaram, wepchnę tam jeszcze jedno szkło średnich rozmiarów) i różne mniejsze szpeje

Kwadraty mi w głowie

O tym, że ostatnio czarno-biały kwadrat mi w głowie można było przekonać się już tutaj. Ostatnio ten trend nasilił się. Nie dość, że aparat mam przestawiony praktycznie na stałe na B&W, to w dodatku już kadruję do kwadratu, a myśl o zrobieniu kolorowego zdjęcia wywołuje u mnie drgawki. To nie koniec. Przy obróbce dodaję winietę. Czy to przypadek rudolfizmu?

Od JPG do RAW do JPG

Na początku pracy (mocne słowo) z lustrzanką cyfrową, zdjęcia robiłem wyłącznie w JPG. Bo szybciej, bo nie potrzebuję RAW i tak dalej. I jakoś się toczyło. Po pewnym czasie postanowiłem wypróbować zalety fotografii w RAW. Wiadomo, więcej można wyciągnąć w postprocesingu. Nie powiem, spodobało mi się. Sporo możliwości ingerencji, zabawy w krzywymi, balansem bieli, prawie bezbolesna korekcja o 1EV w każdą stronę. Cud, miód i orzeszki.

Jakiś 2 tygodnie temu naszło mnie olśnienie: ja jednak nie potrzebuję RAW. Naprawdę! Czemu? Ano temu, że i tak zawsze staram się dopieścić zdjęcie przed jego zrobieniem. WB zawsze ręcznie, kompensacja ekspozycji, kontrola na histogramie i takie tam. Złapałem się nawet na tym, że wywołując RAW staram się go doprowadzić do takiej postaci jak zapisany razem z nim podgląd w JPG. I wywołując RAWy tylko dokładałem sobie niepotrzebnej pracy. Cenię swój czas (to łagodne określenie na bycie leniwym) i RAWy poszły w odstawkę. Nie zmienia to faktu, że jak któregoś dnia będę musiał niedoświetlić o 1 czy więcej EV lub będę miał BARDZO WAŻNE ZDJĘCIA KTÓRYCH NIE MOGE SPAPRAĆ to wybiorę RAW. Ale dla 95% zdjęć nie widzę takiej potrzeby.

Tamron AF 55-200 mm f/4-5.6 Di II LD Macro

O tym, że kupiłem jakiś czas temu Tamrona jak w tytule pisałem już ze dwa miesiące temu. Przez ten czas nawet zrobiłem nim kilka zdjęć (szkoda, że nie w Hali Mirowskiej) i mam coś co, można nazwać samplami (podczas sporego przypływu optymizmu). Anyway, szkło jak na swoją cenę jest OK, choć nie używam go zbyt często. Jakoś zakres nie ten teges… Poniżej kilka przykładowych zdjęć:

DSC_0005
 
 
DSC_0011
 
 
DSC_0117
 
 

Benq T850

Firma BenQ wyprodukowała najcieńszy na świecie 8-megapikselowy aparat cyfrowy o grubości zaledwie 14,9 mm. T850 wyróżnia się intuicyjną obsługą i 3-calowym ekranem dotykowym.

Urządzenie z obiektywem Pentax dysponuje czułością 1600 ISO i 3-krotnym zoomem optycznym. Stalowa obudowa dostępna jest w kolorze czarnym lub czerwonym. BenQ T850 jest jedynym na rynku aparatem, który oferuje użytkownikowi unikalną możliwość powiększenia fragmentu zdjęcia poprzez zaznaczenie go palcem na ekranie.

Ponadto aparat dysponuje szeregiem różnych funkcji, m.in.: Smile Catch (wykrywanie uśmiechu), Auto Face Tracking (śledzenie twarzy) oraz Z Lightning (edycja jasności obiektów na zdjęciu).

Źródło: 4press.pl

Olimpijski Kodak M2008

Olimpiada w Pekinie coraz bliżej, czas więc na “specjalne”, olimpijskie wersje różnych rzeczy, w tym aparatów fotograficznych (wiadomo, nic tak nie nakręca sprzedaży jak dobry product-placement i lot na fali popularności wydarzeń takich jak Olimpiada).

Olimpijski Kodak M2008

Tym razem padło na Kodaka, który zdecydował się wypuścić aparat M2008 będący w rzeczywistości Kodakiem M1033 z nowym nadrukiem. Innymi słowy, za około $270 dostajemy 10Mpix, 3″ LCD, zoom x3 (no i znów ktoś nie podał ogniskowych, a zresztą one i tak nikogo nie interesują. Choć nie, przynajmniej na zdjęciu widać, że ekwiwalent 35-105mm) oraz możliwość kręcenia filmów 720p. A do tego logo Olimpiady na obudowie.

Aby było ciekawiej, M1033, bez loga Olimpiady oczywiście, można kupić za $220 za Wielką Wodą lub za 630zł w nas. Wow…

Źródło: Engadget

Zoom a ogniskowa

Będzie dziś o jednej z największych ściem marketingowych w dziedzinie fotografii. W dodatku takiej, którą podchwyciły miliony. O czym mówię? O zoomie, czyli o wartości która nic nie znaczy, a prawie wszyscy patrzą na nią kupując aparat cyfrowy. Ale zacznijmy od początku, czyli wyjaśnijmy sobie, czym jest zoom.

Zoom jest to stosunek dłuższej ogniskowej do krótszej ogniskowej obiektywu zmiennoogniskowego.

Proste. Innymi słowy, dla obiektywu 30-90mm, zoom wynosi 3, a dla 18-135 wynosi 7,5. No i pięknie. Jest tylko jeden problem. Zoom jako taki nie mówi absolutnie nic o bardzo ważnej cesze obiektywu: kącie widzenia. Dlaczego? Gdyż jest to stosunek dwóch ogniskowych. Ginie informacja o tym, czy są to ogniskowe “długie“, czy “krótkie“. Przykład: weźmy dwa obiektywy: 10-20mm i 100-200mm. Dla obu zoom wynosi 2, lecz są to zupełnie inne obiektywy. Pierwszy jest bardzo szerokokątny, drugi to już teleobiektyw. A zoom co? Zoom stoi w miejscu.

Moja rada: wybierając aparat nie patrzmy na zoom. Ta wartość naprawdę nie mówi nic konkretnego. Wysilmy się trochę i poszukajmy ogniskowych na obu końcach obiektywu, przeliczmy na ekwiwalent dla klatki 35mm i ruszmy trochę głową. Przydaje się!