Na początku pracy (mocne słowo) z lustrzanką cyfrową, zdjęcia robiłem wyłącznie w JPG. Bo szybciej, bo nie potrzebuję RAW i tak dalej. I jakoś się toczyło. Po pewnym czasie postanowiłem wypróbować zalety fotografii w RAW. Wiadomo, więcej można wyciągnąć w postprocesingu. Nie powiem, spodobało mi się. Sporo możliwości ingerencji, zabawy w krzywymi, balansem bieli, prawie bezbolesna korekcja o 1EV w każdą stronę. Cud, miód i orzeszki.
Jakiś 2 tygodnie temu naszło mnie olśnienie: ja jednak nie potrzebuję RAW. Naprawdę! Czemu? Ano temu, że i tak zawsze staram się dopieścić zdjęcie przed jego zrobieniem. WB zawsze ręcznie, kompensacja ekspozycji, kontrola na histogramie i takie tam. Złapałem się nawet na tym, że wywołując RAW staram się go doprowadzić do takiej postaci jak zapisany razem z nim podgląd w JPG. I wywołując RAWy tylko dokładałem sobie niepotrzebnej pracy. Cenię swój czas (to łagodne określenie na bycie leniwym) i RAWy poszły w odstawkę. Nie zmienia to faktu, że jak któregoś dnia będę musiał niedoświetlić o 1 czy więcej EV lub będę miał BARDZO WAŻNE ZDJĘCIA KTÓRYCH NIE MOGE SPAPRAĆ to wybiorę RAW. Ale dla 95% zdjęć nie widzę takiej potrzeby.
O tym, że kupiłem jakiś czas temu Tamrona jak w tytule pisałem już ze dwa miesiące temu. Przez ten czas nawet zrobiłem nim kilka zdjęć (szkoda, że nie w Hali Mirowskiej) i mam coś co, można nazwać samplami (podczas sporego przypływu optymizmu). Anyway, szkło jak na swoją cenę jest OK, choć nie używam go zbyt często. Jakoś zakres nie ten teges… Poniżej kilka przykładowych zdjęć:
Firma BenQ wyprodukowała najcieńszy na świecie 8-megapikselowy aparat cyfrowy o grubości zaledwie 14,9 mm. T850 wyróżnia się intuicyjną obsługą i 3-calowym ekranem dotykowym.

Urządzenie z obiektywem Pentax dysponuje czułością 1600 ISO i 3-krotnym zoomem optycznym. Stalowa obudowa dostępna jest w kolorze czarnym lub czerwonym. BenQ T850 jest jedynym na rynku aparatem, który oferuje użytkownikowi unikalną możliwość powiększenia fragmentu zdjęcia poprzez zaznaczenie go palcem na ekranie.

Ponadto aparat dysponuje szeregiem różnych funkcji, m.in.: Smile Catch (wykrywanie uśmiechu), Auto Face Tracking (śledzenie twarzy) oraz Z Lightning (edycja jasności obiektów na zdjęciu).
Źródło: 4press.pl
Olimpiada w Pekinie coraz bliżej, czas więc na “specjalne”, olimpijskie wersje różnych rzeczy, w tym aparatów fotograficznych (wiadomo, nic tak nie nakręca sprzedaży jak dobry product-placement i lot na fali popularności wydarzeń takich jak Olimpiada).

Tym razem padło na Kodaka, który zdecydował się wypuścić aparat M2008 będący w rzeczywistości Kodakiem M1033 z nowym nadrukiem. Innymi słowy, za około $270 dostajemy 10Mpix, 3″ LCD, zoom x3 (no i znów ktoś nie podał ogniskowych, a zresztą one i tak nikogo nie interesują. Choć nie, przynajmniej na zdjęciu widać, że ekwiwalent 35-105mm) oraz możliwość kręcenia filmów 720p. A do tego logo Olimpiady na obudowie.
Aby było ciekawiej, M1033, bez loga Olimpiady oczywiście, można kupić za $220 za Wielką Wodą lub za 630zł w nas. Wow…
Źródło: Engadget
Będzie dziś o jednej z największych ściem marketingowych w dziedzinie fotografii. W dodatku takiej, którą podchwyciły miliony. O czym mówię? O zoomie, czyli o wartości która nic nie znaczy, a prawie wszyscy patrzą na nią kupując aparat cyfrowy. Ale zacznijmy od początku, czyli wyjaśnijmy sobie, czym jest zoom.
Zoom jest to stosunek dłuższej ogniskowej do krótszej ogniskowej obiektywu zmiennoogniskowego.
Proste. Innymi słowy, dla obiektywu 30-90mm, zoom wynosi 3, a dla 18-135 wynosi 7,5. No i pięknie. Jest tylko jeden problem. Zoom jako taki nie mówi absolutnie nic o bardzo ważnej cesze obiektywu: kącie widzenia. Dlaczego? Gdyż jest to stosunek dwóch ogniskowych. Ginie informacja o tym, czy są to ogniskowe “długie“, czy “krótkie“. Przykład: weźmy dwa obiektywy: 10-20mm i 100-200mm. Dla obu zoom wynosi 2, lecz są to zupełnie inne obiektywy. Pierwszy jest bardzo szerokokątny, drugi to już teleobiektyw. A zoom co? Zoom stoi w miejscu.
Moja rada: wybierając aparat nie patrzmy na zoom. Ta wartość naprawdę nie mówi nic konkretnego. Wysilmy się trochę i poszukajmy ogniskowych na obu końcach obiektywu, przeliczmy na ekwiwalent dla klatki 35mm i ruszmy trochę głową. Przydaje się!
Nowa cyfrówka Optio V20 firmy Pentax jest typowym kompaktem z 5-krotnym zoomem optycznym i dużym, 3-calowym ekranem LCD o kątach widzenia 170 stopni z każdego kierunku.
Aparat dysponuje technologią rozpoznawania twarzy „Face Recognition AF&AE”, która automatycznie ustawia ostrość na i ustawia optymalną ekspozycję. W dodatku, urządzenie posiada funkcję „Smile Capture”, która wykrywa uśmiech i automatycznie wykonuje zdjęcie. Z kolei „Blinking Detection” informuje użytkownika, że fotografowana osoba mrugnęła podczas wykonywania ujęcia.
Pentax Optio V20 ma rzomiary 97,5×56,5×23,5 mm i waży 145 g. Rozdzielczość matrycy to 8 Mpix.
Źródło: 4press.pl
Czyżby era wielkich i niewygodnych dyfuzorów na lampy błyskowe miała odejść w zapomnienie? Chyba nie, ale firma PRESSlite wkrótce ma wypuścić na rynek coś, co z całą pewnością może zrewolucjonizować sposób używania lampy błyskowej w pomieszczeniach.
Ale po kolei. PRESSlite VerteX to układ dwóch luster na stelażu który możemy umieścić na lampie błyskowej. Zarówno cały stelaż, jak i każde z luste możemy obracać i odchylać w praktycznie dowolny sposób kierunkując błysk lampy. Możliwe staje się skierowanie połowy błysku w lewo, połowy w lewo, części w przód, części w tył. Możliwość jest wiele i tylko o kreatywności fotografa zależy jak uformuje błysk. Polecam zapoznanie się z 3D Demo, lekki opad szczęki gwarantowany.
Niestety, nie ma róży bez kolców: produktu jeszcze nie ma. Można go co najwyżej zamówić za $34,95 mając nadzieję, że przyślą wcześniej niż później.
Sigma 50mm F1.4 EX DG HSM to już druga konstrukcja Sigmy oferująca światło f/1.4 i pierwszy tak jasny obiektyw Sigma z mozliwością użycia do pełnej klatki.

Nowy obiektyw został wyposażony w wysokiej klasy silnik HSM, odpowiadający za szybkie i precyzyjne nastawianie ostrości. Nowy model Sigmy może współpracować zarówno z lustrzankami wyposażonymi w pełną klatkę oraz z tymi wyposażonymi w matrycę APS-C. W zależności od rodzaju mocowania, z lustrzankami niepełnoklatkowymi, obiektyw uzyska kąty widzenia będące odpowiednikiem dla obiektywów 75-80mm.
Mocowania z jakimi będzie współpracował nowy model: Canon, Nikon, Sigma, Sony, Pentax (w przypadku mocowań Sony oraz Pentax, system auto-fokus będzie dostępny jedynie z korpusami obsługującymi silnik HSM) Obiektyw wykonany jest z wysokiej klasy materiałów (seria EX), a zastosowane soczewki gwarantują najwyższą jakość obrazu. Minimalny dystans ostrzenia na poziomie 45cm (od powierzchni matrycy) oraz skalę odwzorowania 1:7.4
Produkt ma być dostępny w drugiej połowie czerwca, a sugerowana cena detaliczna ma wynosić 1999PLN
Źródło: www.sigma-foto.pl