Fajny gadżet za 21 złotych z przesyłką

Wychodząc z założenia, że dobry gadżet nie jest zły, prezentuję kamerę wideo za 21zł (z przesyłką) z Chin:

Muszę przyznać, że jestem bardzo miło zaskoczony urządzeniem. W szczególności jakością materiału wideo, którego próbkę można zobaczyć tutaj, i całkiem solidnym wykonaniem. Myślałem, że będzie rozpadać się w rękach, a nic takiego nie występuje. Oczywiście nie ma róży bez kolców, bo oprócz zalet takich jak jakość wideo, nagrywanie dźwięku, mały rozmiar i solidne wykonanie należy wyliczyć wady:

  • obsługa wymaga trochę wprawy, bo 2 przyciski i 1 dioda to trochę mało aby intuicyjnie obsługiwać urządzenie,
  • słaba kompresja, 20 minut materiału to prawie 1GB na karcie SD,
  • dość wąski kąt widzenie obiektywu,
  • brak diody jednoznacznie informującej o aktualnym trybie urządzenia,

Suma sumarum, zalety przeważają nad wadami i gadżet jest wart swojej niskiej ceny. Jeśli ktoś chce poczekać 4 tygodnie na małą paczuszkę to polecam. Dla tych, którzy nie lubią tak długo czekać na koperty z chińskimi znaczkami: można zamówić na allegro. Prawie dwa razy drożej, ale można. Teraz jeszcze muszę wymyślić sposób montażu na kasku rowerowym i jazda w teren.

Skaner do negatywów: Film 2 SD

Urządzenie Film 2 SD Negative Scanner jest domowych skanerem do negatywów. Skaner pozwala przenieść zawartość kliszy filmowej bezpośrednio na kartę SD. Pomocny w tym procesie jest zintegrowany wyświetlacz LCD, na którym można zobaczyć efekty pracy. Produkt jest sprzedawany w komplecie z karta pamięci SD o pojemności 1GB, mogącą pomieścić około 700 zdjęć w rozdzielczości 5 Mpix.

W zamyśle, urządzenie zostało stworzone dla osób posiadających na dnie szuflady garść starych negatywów, które chciałyby samemu przenieść je do postaci cyfrowej. I chyba dla nikogo więcej, gdyż podejrzewam, że z jakością skanów nie jest najlepiej, a urządzenie nie daje możliwości ręcznej ingerencji w ustawienia skanowania jak ma to miejsce w dedykowanym oprogramowaniu do skanowania negatywów.

Dość długo zastanawiałem się, czy powyższy gadżet zamieścić w dziale Crapgadżet, czy jednak nie. Skończyło się na decyzji, że jednak nie musi to być bezsensowny gadżet, jeśli spełniony zostanie jeden warunek: jakość skanów nie jest tragiczna. Sieć na temat jakości tego czegoś milczy. Szkoda…

Źródło: 4press.pl

Crapgadżet: Digi-Mug – Digital Photo Frame Mug

No i proszę… Na rynku (zakładam, że jeszcze nie naszym) pojawił się kolejny gadżet o wątpliwej przydatności: kubek z wbudowaną cyfrową ramką na zdjęcia: Digital Photo Frame Mug.

To „cudo” ma mieć ekran LCD 1.5″, 1MB pamięci i zasilanie z baterii litowo-jonowej. Zakładam, że podłączane jest po USB (ciekawe jak to uszczelnili) i jak głoszą newsy, jest kompatybilne z Windows 2000 i XP (znaczy się komuś nie chciało napisać się sterownika, a Visty nie było w pobliżu).

A teraz szczerze: po co to komu?

Źródło: newlaunches

Crapgadżet: Ray Flash

Kilka dni temu w wielu serwisach pojawił się news o nowym akcesorium fotograficznym: Ray Flash, czyli nasadce na zewnętrzną lampę błyskową przekształcającą ją w namiastkę lampy pierścieniowej.

Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że może to być ciekawe i przydatne akcesorium. W końcu ze zwykłej lampy robie pierścieniową. Oszczędzamy pieniądze i miejsce w torbie. Pewien problem pojawia się jak popatrzymy na cenę tego cuda: około 200$. Czyli przy dzisiejszym kursie dolara ponad 700zł. To już dużo, a jak nam się zechce sprowadzić legalnie z ‚hameryki’ to jeszcze trzeba dodać VAT i cło. To już olbrzymie pieniądze. Dokładając drugie tyle można kupić prawdziwą lampę pierścieniową renomowanego producenta. A za 300zł-400zł lampę pierścieniową marki ‚chiński wynalazek’, która też będzie działać!

Pisząc o Ray Flash muszę poruszyć jeszcze jeden temat: różnica pomiędzy ceną wytworzenia i opracowania towaru (przeliczając na jedną sztukę), a ceną dla odbiorcy końcowego. Ten kto myśli, że są to wartości zbliżone ten się grubo myli (ok, nie zawsze, ale w większości przypadków, szczególnie dla plastikowych gadżetów, ubrań i tak dalej). Różnica pomiędzy kosztem wytworzenia towaru a jego sprzedaży jest kolosalna. Dokładnych wartości oczywiście nikt nigdy nie poda, ale można się domyślać, że wykonanie 4-5 kawałków Ray Flash z 2-3 rodzajów plastiku na formie wtryskowej, a później poskładanie, zapakowanie i dystrybucja, oraz marża nie kosztuje 200$. Nie kosztuje nawet 20$, a pewnie wynosi nawet mniej niż 10$…

Dbanie o akumulatory – mity i kity

Jesteśmy uzależnieni od energii elektrycznej. Koniec i kropka, tej myśli nie będę rozwijał. Większość wykorzystywanych przez nas urządzeń jest na prąd, oczywistym staje się więc problem właściwego zasilania. O ile w przypadku urządzeń zasilanych z sieci ten problem co prawda nie istnieje, to dla urządzeń przenośnych wybór jest szeroki: kilka typów baterii, kilka typów akumulatorów. Nawet jeśli nie bedziemy zajmować się bateriami, to same akumulatory mogą przyprawić nas o zawrót głowy: kwasowe, niklowo kadmowe, niklowo wodorkowe, litowo jonowe, litowo polimerowe i kto wie co nam przyszłość przyniesie…

Wracając do sedna postu. Każda z technologii wykonania akumulatorów ma plusy i minusy. Nawet zanikające z rynku Ni-Cd w pewnych aspektach przewyższają najnowsze konstrukcje. Zacznijmy więc od małego porównania:

Czytaj dalej

Nowy stuff

Przez ostatnie dwa miesiące dokupiłem sobie trochę nowych akcesoriów fotograficznych. Może nie wszystkie super potrzebne, ale czasami mogą się przydać:

  • zestaw „startowy” filtrów Cokin P, czyli holder, pierścień 67mm (muszę dokupić 52mm) i dwa filtry: szara połówka i niebieska połówka
  • blenda srebrno-złota, dokładnie ta:

  • torba fotograficzna Case Logic SLRC3: fajnie pomyślane nosidło. Mimo średnich rozmiarów bez problemu wchodzi Nikon D80 z gripem i Nikkon 18-135 DX, lampa błyskowa SB-600, Nikkon 50mm F/1.8D (jak się postaram, wepchnę tam jeszcze jedno szkło średnich rozmiarów) i różne mniejsze szpeje

Nieustający Test Akumulatorów #3

Zgodnie z zapowiedzią, postanowiłem zmierzyć stopień samorozładowania ogniw Energizer 2500mAh (tak naprawdę ogniwa są Sanyo, a Energizer je tylko oznaczył swoim logo). Anyway, wyniki są raczej kiepskie, choć i tak lepsze niż myślałem.

  • 4 dni
    • pojemność nominalna: 2500mAh
    • pojemność rzeczywista: 2310mAh
    • pojemność zmierzona: 2120mAh
  • 7 dni
    • pojemność nominalna: 2500mAh
    • pojemność rzeczywista: 2300mAh
    • pojemność zmierzona: 2030mAh
  • 14 dni
    • pojemność nominalna: 2500mAh
    • pojemność rzeczywista: 2270mAh
    • pojemność zmierzona: 1650mAh
  • 21 dni
    • pojemność nominalna: 2500mAh
    • pojemność rzeczywista: 2290mAh
    • pojemność zmierzona: 1120mAh
  • 28 dni
    • pojemność nominalna: 2500mAh
    • pojemność rzeczywista: 2300mAh
    • pojemność zmierzona: 450mAh

Na sam koniec naładowałem 4 ogniwa do pełna i odłożyłem na 6 tygodni. Dopiero ten test obnażył słabość ogniw. Z 4 ogniw tylko 2 miały w sobie trochę energii (około 200mAh). Pozostałe dwa były martwe. Wniosek: nie kupować ogniw 2500mAh produkcji Sanyo, nie ważne, czy sprzedawane jako Sanyo, czy Energizer, czy pod jeszcze inną marką.