Kalwaria Zebrzydowska -> ostatni raz
Ostatnie zdjęcie z Kalwarii Zebrzydowskiej jakim Was męczę. Koniec!
Ostatnie zdjęcie z Kalwarii Zebrzydowskiej jakim Was męczę. Koniec!
Po raz kolejny zdjęcie z Kalwarii Zebrzydowskiej. Może trochę przynudzam już tym tematem, ale czy to moja wina, że tamtejszy klasztor jest niezwykle fotogeniczny?
I wracamy do Bochni, a właściwie tamtejszej kopalni soli. Ze zwiedzania kopalni chyba najdłużej zapamiętam dwukrotną podróż windą kopalnianą. W końcu, ponad 200 metrów pod powierzchnię trudno zejść, a później wyjść na piechotę. Wchodząc do ciasnej klatki zakładałem, ze podróż potrwa dość długo. Myliłem się. Winda była diabelnie szybka, a w dodatku otwarta (jak to winda w kopalni) i dwupiętrowa. Niektóre osoby mogą przeżyć niezłą traumę w czasie takiej przejażdżki. A mnie dalej ciekawi jak do klatki ma zmieścić się 8 chłopa ze sprzętem, gdy sześcioro turystów ledwo tam wchodzi.
Szyb Campi, Bochnia, lipiec 2010
Dziś wracamy na Jasną Górę. Już wiem co najbardziej popsuło mi odbiór tego miejsca: komercyjność. Może nie samego klasztoru, ale wszędzie dookoła. Dziesiątki budek z lodami, goframi, czegoś co przypomina kawiarnię, jadłodajni, sklepów z dewocjonaliami i tak dalej. A wszystkie w bezpośrednim sąsiedztwie klasztoru należące do tej samej firmy. Nie, ten aspekt Jasnej Góry zdecydowanie nie przypadł mi do gustu!
Kontynuuję serię ujęć z południa Polski.
Co prawda, bazę noclegową mieliśmy w Wieliczce, lecz zwiedzanie kopalni soli w tym mieście postanowiliśmy sobie odpuścić. 50zł za bilet dla osoby dorosłej to jednak trochę dużo. Zamiast tego, za namową właściciela pensjonatu w którym spaliśmy (tak na marginesie, polecam: Willa Zacisze), zwiedziliśmy kopalnię soli w Bochni. Bocheńska kopalnia jest bardziej ‘kopalniana’ i surowa. Właśnie tak wyobrażałem sobie kopalnię soli. A i ceny biletów też przystępniejsze. Generalnie, nie żałuję.
Tematykę urlopową kontynuując, zdjęcie kolejnego miejsca które przypadło mi do gustu: zamek w Nowym Wiśniczu. Zamek reprezentuje stan pośredni pomiędzy zamkami typu “kompletna ruina, więc 8zł za wstęp poproszę”, a tymi w pełni odrestaurowanymi z tłumami turystów. Wszystko na miejscu, widać, że nie wszystko dało się zrobić/odbudować, ale ogólne wrażenie nad wyraz pozytywne.
Nowy Wiśnicz, lipiec 2010
Tegoroczny urlop spędziłem dość aktywnie robią sobie i rodzinie małe “tour de Pologne” ze Szczecina w Małopolskę w dłuższym przystankiem pod Łodzią. I teraz będę Was męczył zdjęciami ;] Dziś po raz drugi sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej. Trafiliśmy tam przypadkiem w drodze powrotnej w stylu: “o patrz, ale ładne… jedziemy?” i suma summarum był to jeden z ciekawszych punktów naszej wyprawy. Szczerze? Z punktu widzenia turysty zainteresowanego ładnymi widokami, jest to lepsze miejsce niż przykładowo Jasna Góra.