CoÅ› nie tak jest z tym tygodniem… Wczoraj poÅ‚amaÅ‚ mi siÄ™ fotel, dziÅ› ojcu zepsuÅ‚ siÄ™ samochód (pÄ™kÅ‚ pasek rozrzÄ…du, kto siÄ™ zna ten wie co to znaczy), ciotce zepsuÅ‚a siÄ™ kosiarka, a jakby tego byÅ‚o maÅ‚o, wÅ‚aÅ›nie poÅ‚amaÅ‚em kran w kuchni. ChciaÅ‚em wyciÄ…gnąć sÅ‚uchawkÄ™ z uchwytu. SÅ‚uchawkÄ™ wyciÄ…gnÄ…Å‚em, niestety wąż zostaÅ‚ mi uchwycie… Jak pech to pech. Ciekawe co bÄ™dzie jutro i czy aby nie padnie nic nowego…
Zapraszam na kolejną porcję zdjęć mojego autorstwa. Tym razem padło na zachodnie i północe okolice Szczecina: Bartoszewo, Stolec, Dobieszczyn, Trzebież.
Z tymi zdjÄ™ciami wiąże siÄ™ interesujÄ…ca (chyba) historia. PomiÄ™dzy Bartoszewem i DobrÄ… SzczeciÅ„skÄ… natknÄ…Å‚em siÄ™ wałęsajÄ…ce siÄ™ po drodze stado oÅ›miu koni. Widok raczej niecodzienny. “WesoÅ‚o” zrobiÅ‚o siÄ™ jak wysiadÅ‚em z samochodu chcÄ…c zrobić im kilka “urokliwych portretów”. Konie też mnie zauważyÅ‚y i chyba pomyÅ›laÅ‚y, że mogÄ™ im coÅ› zaproponować do jedzenia i szybko ruszyÅ‚y w moim kierunku. Nie bÄ™dÄ™ ukrywaÅ‚, aż tak odważny nie byÅ‚em aby stać sobie na Å›rodku drogi w otoczeniu oÅ›miu obcych koni. RozpoczÄ…Å‚em wiÄ™c strategiczny odwrót na z góry upatrzone pozycje (czytaj samochód). Przygoda zakoÅ„czyÅ‚a siÄ™ szczęśliwie, konie nie podjęły akcji zaczepnych, ja nie podjÄ…Å‚em akcji obronnych i mogÅ‚em tylko obserwować bezpieczny z wnÄ™trza samochodu jak stado poszÅ‚o sobie dalej.
Zosia ma już 9 miesięcy. Raczkuje, sama siada, stoi jak ma się za co złapać i rwie się do chodzenia.
Jak to czasami bywa, rozchorowaÅ‚em siÄ™. Tym razem na tyle poważnie, że po raz pierwszy od wielu lat musiaÅ‚em skorzystać z usÅ‚ug sÅ‚użby zdrowia. Choćby po to, aby dostać zwolnienie. Kilka lat temu byÅ‚em ubezpieczony prywatnie i miaÅ‚em “miÅ‚e” wspomnienia. OdkÄ…d prowadzÄ™ firmÄ™ i jestem ubezpieczony w NFZ nie mam ubezpieczenia prywatnego (po co przepÅ‚acać) i zostaÅ‚em zmuszony do pójÅ›cia do zwykÅ‚ej przychodni.
Jak sie okazaÅ‚o, lepiej nie chorować. Ale po kolei: zadzwoniÅ‚em do przychodni i recepcjonistka powiedziaÅ‚a: “najbliższy wolny termin do lekarza pierwszego kontaktu to czwartek (dzwoniÅ‚em w poniedziaÅ‚ek), ale jak pan bardzo chce, to może pan przyjść koÅ‚o 14 i czekać, może lekarz pana przyjmie”. “Super”, pomyÅ›laÅ‚em sobie i koÅ‚o 14 pojawiÅ‚em siÄ™ w przychodni. Zgadujemy o której przyjÄ…Å‚ mnie lekarz? O 15:45. Ja przepraszam, ale to jakaÅ› paranoja. Przez prawie 2 godziny siedziaÅ‚em i zarażaÅ‚em innych, przy okazji przyjmujÄ…c ich zarazki. MiaÅ‚em wysokÄ… temperaturÄ™ i powinienem leżeć w łóżku, ale nie siedzieć w przeciÄ…gu. Ale najbardziej rozwaliÅ‚ mnie termin planowej wizyty w czwartek! Przepraszam bardzo, mam z 4 dniowym wyprzedzeniem zapisywać siÄ™ do lekarza? Mam przewidywać kiedy bÄ™dÄ™ chory.
A, z ciekawych rzeczy, to zapamiÄ™taÅ‚em jeszcze jedno: “planowe” wizyty miaÅ‚y poÅ›lizg okoÅ‚o 40 minut. I jakaÅ› baba umówiona na 15’stÄ… (gdy byÅ‚a 15:30, czekaÅ‚y jeszcze osoby z 14:30) stwierdziÅ‚a, że powinno siÄ™ wchodzić o tej o której byÅ‚o siÄ™ umówionym, a jak jest poÅ›lizg, to ci którzy czekajÄ… powinni dalej czekać, bo ona jest na 15’stÄ… umówiona. Paranoja, lepiej nie chorować!
Nie, nie przez wiatr, niczym drzewo
PowaliÅ‚y mnie bakterie, dopadÅ‚o mnie coÅ› pomiÄ™dzy anginÄ… a zapaleniem oskrzeli, lecÄ™ na antybiotykach. Niby nic nie boli, ale czujÄ™ siÄ™ fatalnie i maÅ‚o co nie wykasÅ‚aÅ‚em sobie w nocy pÅ‚uc. Å»yć nie umierać…