up home page bottom

bottom

Kwadratowy Szczecin: część 1

O mojej ostatniej fascynacji kwadratem pisałem w poprzednim poście. Teraz ta fascynacja przybrała rzeczywistą formę: realizuję krótki cykl zdjęciowy pod tytułem Kwadratowy Szczecin. Pierwsza część cyklu dostępna tutaj.

03
 
 
08
 
 

Dni Techniki Kolejowej 2008

Mam poważne zaległości, które dopiero teraz zacząłem nadrabiać: ponad miesiąc temu, w dniach 14-15 czerwca odbyły się Dni Techniki Kolejowej (nie tylko w Szczecinie). Muszę przyznać, że program był ciekawy: zwiedzanie jedynego czynnego w Polsce zwodzonego mostu kolejowego, nastawni, lokomotywowni, wycieczki kolejowe i wszystko za free.

Osobiście wziąłem tylko udział w 1,5 godzinnej wycieczce na zwodzony most kolejnowy w Szczecinie Podjuchach. Ciekawy kawałek techniki, oprowadzający byli na tyle mili, że specjalnie dla nas kilka razy podnieśli i opuścili most, pokazali z każdej strony, wyjaśnili, poopowiadali.

Oczywiście, nie byłbym sobą, gdybym nie popełnił kilku zdjęć. Kilka poniżej, reszta dostępna tutaj.

06
 
 

07
 
 

O poprzednim tygodniu słów kilka

O poprzednim tygodniu będzie w jednym poście.

Po pierwsze pech o którym już pisałem. Straty: fotel i kran w kuchni. Fotel kupiłem nowy, nie jest taki zły jak na 200zł (przecena z 299), ale do poprzedniego się nie umywa (drewno, skóra). Żyć trzeba, a nie chciałem wydawać 550zł na porządny skórzany fotel. Nowy ma też taką małą zaletę: jest mniejszy fizycznie i optycznie. W małym mieszkaniu to zaleta. Druga strata to kran w kuchni. Przy okazji wizyty w Leroy Merlin w celu zanabycia nowego kranu naszła mnie refleksja: czym różni się kran za 185zł od kranu za 600zł. Do porównania nie włączam kranu za 80zł, bo ten różni się ewidentnie. Patrzałem na oba krany, patrzałem, porównywałem i nie mogłem znaleść cechy kosztującej ponad 400zł. Może ceramiczne zawory? Ale 400zł dopłaty za coś takiego? Miły człowiek o obsługi też nie mógł mi jednoznacznie powiedzieć co dostaję dopłacając 400zł. Ot, hydrozagadka…. Przy okazji wymiany kranu stwierdziłem, że nie chcę być hydraulikiem. Jakoś się do tego nie nadaję. Tutaj zapomniałem o uszczelce, tam zapomniałem o uszczelce, trochę wody pociekło, ale kran zmieniony, już nie cieknie i co najważniejsze działa…

Po drugie, będzie trochę o drogach w Polsce. W Boże Ciało jechałem w okolice Łodzi, w niedzielę wracałem do Szczecina. Strategia wczesnego wyjazdu sprawdziła się w 100%. Wystarczy wyjechać przed 5 rano aby oszczędzić godzinę czy dwie w tłoku na drogach. Polecam. Gorzowowi należą się brawa za obwodnicę. Ładna, szybka droga omijająca całe miasto. Ale czegoś jej brakuje: dwóch pasów ruchu w każdą stronę. Jeden pas to za mało, szczególnie w perspektywie 2 pasmowej ekspresówki Szczecin-Gorzów. A mogli się postarać i od razu zrobić po 2 pasy.

Ostatni temat tego postu to nowy obiektyw. Będąc w Łodzi zanabyłem drogą kupna obiektyw Tamron AF 55-200 mm f/4-5.6 Di II LD Macro (oj ten Tamron długie nazwy wymyśla). Zdaję sobie sprawę, że szkło nie jest wysokich lotów, ale cena była bardzo atrakcyjna: 279zł. Tanioszka. Ani toto jasne, ani super, ale za taką cenę nie jest źle. Sam obiektyw też mnie dość miło zaskoczył jeśli chodzi o jakość. Myślałem, że będzie dużo gorzej. Dokładnych testów nie robiłem, bo pogoda nie dopisała, ale z tego co uwieczniłem nie jestem niezadowolony. Zostają tylko trzy rzeczy. Czemu to szkło ma w nazwie Macro? Ostrzy od prawie metra, skali odwzorowania nie ma jakiejś szczególnej… Zagadka… Druga sprawa, to plastikowość. W życiu nie widziałem tak plastikowego obiektywu. Plastik, plastik i jeszcze raz miękki plastik. Za to małe i lekkie. Trzecia sprawa to cena: 279zł. Mam podejrzenie czemu tak tanio. W wersji do Nikona jest to obiektyw bez własnego napędu. AF nie działa więc z amatorskimi body typu D40, D40x, D60. AF działa dopiero w puszkami o klasę wyżej, czyli D80, D200 i tak dalej. Pojawia się więc paradoks: amatorskiego szkło które nie działa z najtańszymi puszkami. Wniosek: brak zbytu, szkło zalega, trzeba się go pozbyć. Pewnie stąd taka promocja (na początku swojej kariery szkło kosztowało ponad 600zł). Jak dla mnie bomba!

Zdjęcie bez komentarza

Jest takie miejsce… #1

Każdy powinien mieć miejsce które go uspokaja, odpręża. Do którego chętnie wraca, nawet po latach. Ja takie miejsce znalazłem kilka lat temu. Niby nic wielkiego: jeziorko pośród pól. Jak pomyśleć, to zdecydowanie nic wielkiego, takich miejsc są tysiące. A jednak. Moje miejsce po prostu mnie urzeka. Sam nie wiem dlaczego. Może z powodu dzikich zwierząt które można tam spotkać, może przez te małe wzniesienia, może te drzewa, ta droga, może woda. Nie wiem. A może to, że jest położone blisko mojego domu (jakieś 3km) i można tam pójść na spacer i w pół godziny przenieść się z miasta na wieś? Nie wiem. Czasami nazywam to miejsce Krańcem Wszechświata, choć wszechświat się tam nie kończy.

OK, rozpisałem się. Miejsce o którym piszę z kosmosu wygląda tak:

Odwiedziłem mój Koniec Wszechświata kilka dni temu tuż przed zachodem słońca i To Miejsce znów mnie urzekło. Spotkałem sarny, dziki, żurawie i popełniłem kilka gniotów. Z całą pewnością gniotów, ale zapraszam, bo to miejsce ma coś w sobie!

1
 
 
2
 
 
Zachód słońca w 6 odsłonach z maszynami rolniczymi na tle słońca
 
 

Nowe zdjęcia: okolice Szczecina

Zapraszam na kolejną porcję zdjęć mojego autorstwa. Tym razem padło na zachodnie i północe okolice Szczecina: Bartoszewo, Stolec, Dobieszczyn, Trzebież.

DSC_0129
 
 
DSC_0135
 
 

Z tymi zdjęciami wiąże się interesująca (chyba) historia. Pomiędzy Bartoszewem i Dobrą Szczecińską natknąłem się wałęsające się po drodze stado ośmiu koni. Widok raczej niecodzienny. “Wesoło” zrobiło się jak wysiadłem z samochodu chcąc zrobić im kilka “urokliwych portretów”. Konie też mnie zauważyły i chyba pomyślały, że mogę im coś zaproponować do jedzenia i szybko ruszyły w moim kierunku. Nie będę ukrywał, aż tak odważny nie byłem aby stać sobie na środku drogi w otoczeniu ośmiu obcych koni. Rozpocząłem więc strategiczny odwrót na z góry upatrzone pozycje (czytaj samochód). Przygoda zakończyła się szczęśliwie, konie nie podjęły akcji zaczepnych, ja nie podjąłem akcji obronnych i mogłem tylko obserwować bezpieczny z wnętrza samochodu jak stado poszło sobie dalej.

Zagadka

Zagadka: co jest po drugiej stronie TIR’a?

Zagadka

Czytaj dalej… »

29 Rajd Magnolii

12 i 13 kwietnia 2008 roku odbył się 29 Rajd Magnolii. 12 kwietnia, w sobotę, kierowcy ścigali się na lotnisku w Kluczewie pod Stargardem, a drugiego, w niedzielę, w Szczecinie. Odcinki Szczecińskie zostały rozegrane na Wałach Chrobrego, na Motokrosie na Wojska Polskiego i Jasnych Błoniach. Możliwe, że też gdzieś indziej (Stadion Pogoni?) ale tego na 100% nie wiem w związku z bałaganem organizacyjnym (uczestnicy do niedzieli sądzili, że będą się ścigać na terenie Hondy, choć jasne było, że nie będą, bo właściciel terenu już jakiś czas temu nie wyraził zgody). O bałaganie organizacyjnym można by dłużej pisać, ja sobie daruję. Może jakiś uczestnik to lepiej opisze.

Jako widz uczestniczyłem w etapie na Wałach Chrobrego i krótką fotorelację z tego odcinka można obejrzeć tutaj.

DSC_0050
 
 
DSC_0085