Let’s brag about it!

Artykuł PC WordPC Word Komputer wydrukował mój artykuł ze stycznia. Ten o pojemności baterii AA. Jestem trochę z siebie dumny. Trochę. Nie za bardzo, trochę. Zwrócił się koszt zakupu Arduino i tych wszystkich baterii, które zużyłem. I jeszcze trochę zostało.

W sprawie chwalenia się, to tyle. Dziękuję.

 

Rewolucji w bateriach nie będzie!

W Sieci regularnie pojawiają się informacje o nowych typach akumulatorów posiadających 3 razy większą pojemność i umożliwiających naładowanie „do pełna” 10 razy krócej. Regularnie, od lat. A co się przez ten czas zmieniło dla nas, użytkowników smartfonów rozładowujących się w jeden dzień, a może i szybciej? Nic. Jest nawet coraz gorzej, smartfony mają coraz większe zapotrzebowanie na prąd, a pojemność baterii jakoś nie rośnie w znaczący sposób. OK, to nowe technologie, które ciągle jeszcze nie weszły do produkcji. I nie wiadomo kiedy wejdą. Nawet jeśli wejdą, to obawiam się, że o baterii ładowanej w 10 minut i starczającej na tydzień pracy możemy zapomnieć na tak długo, aż same gadżety nie obniżą znacząco swojego apetytu na prąd. Dlaczego? Wystarczy odrobina matematyki i znajomość praw fizyki.

Obecnie, czymś w rodzaju standardu w smartfonach jest akumulator litowo-polimerowy o pojemność 1500mAh i ładowarka USB 5V, 1000mA. Przy nierealnym założeniu, że cały prąd ładowarki będzie przeznaczony na ładowanie, a sam proces będzie pozbawiony strat, taki aku powinien naładować się od zera do max w około 90 minut. Około. W rzeczywistości dłużej. Zakładamy jednak, dla uproszczenia, wariant nierealno-optymistyczny i trzymajmy się wersji z półtorej godziny.

Jeśli tą samą baterię 1500mAh chcielibyśmy naładować w 10 minut (9 razy szybciej), prawa fizyki są nieubłagane: prąd ładowania też musi wzrosnąć 9 razy (ciągle ignorujemy podstawowe prawa fizyki) i z 1000mAh robi nam się 9A. Żadna obecna na rynku ładowarka USB tego nie potrafi. Bo i po co? Nie musi.

Idziemy krok dalej i zwiększamy pojemność baterii 3 razy, do 4500mAh. Ciągle chcemy ją naładować w 10 minut. Po raz kolejny kłania się fizyka i prąd mnożymy przez 3. Okazuje się, że potrzebujemy prądu rzędu 27A. 27 amper. To dużo. Bardzo dużo. Mnożymy przez 5V i proszę: pomijając straty mamy piękne 135W. Zdajecie sobie sprawę, jaka potężna to musi być ładowarka? Popatrzcie na zasilacze do laptopów i jeszcze trochę dodajcie do rozmiaru i masy.

Na koniec sprawa zupełnie trywialna: kabelek. Tak, kabelek i wtyczka. Które będą musiały wytrzymać te 27A nie przypominając jednocześnie kabla od odkurzacza. Złącze mico-USB? Śmieszne żarty. Ciekawe jak producenci rozwiążą banalny z pozoru problem złącza ładowarki, które będzie musiało być dużo (dużo) większe od stosowanych obecnie. W coraz cieńszych smartfonach. A ścieżki zasilające w telefonie? Układ kontroli ładowania które też będzie musiał te 27A wytrzymać.

Podsumowując: z fizyką nie wygrasz i ładowanych w 10 minut smartfonach z mocniejszą niż obecnie baterią zapominamy. Na długo. Bardzo długo…

Latarka Livarno Lux Cree 3W z Lidla

W Lidlu po raz kolejny pojawiły się latarki Livarno Lux z diodą Cree 3W. Ponieważ cierpiałem ostatnio na brak poręcznej latarki w rozsądnej cenie, wysupłałem dziś te 49,99 i wszedłem w posiadanie wyżej wymienionej latarki.

Jest, co najmniej, warta swojej ceny. Co prawa, jak w przypadku większości artykułów z Lidla, jakość wykonania nie powala na kolana (choć jest na zadowalającym poziomie), aluminiowa obudowa mogła by być trochę solidniejsza, a o-ringi na wszystkich gwintach, solidna dioda i bezstopniowa regulacja szerokości strumienia światła nadrabiają wady z nawiązką. 

Czytaj dalej

Niedzielny Wykop Effect

Będę mało skromny i napiszę, że niedzielny post z testem baterii AA okazał się chwilowym hitem internetu.Nie spodziewałem się aż takiej oglądalności.

W ciągu zaledwie kilku godzin post wylądował na pierwszej stronie Wykopu, a serwer zaliczył pierwszego DDOSa. Na szczęście w miarę szybko udało mi się opanować sytuację i udostępnić blog z Apachem na sterydach w tle.

Tak czy inaczej, sukces jest sukces i trzeba iść za ciosem. W testach znajdują się już kolejne baterie. Głównie markowane nazwami różnych sieci handlowych. Mam nadzieję, że w najbliższy weekend uda mi się opublikować drugą część testu.

Test pojemności baterii AA

Tak jak pisałem w zeszłym tygodniu, postanowiłem sprawdzić,czy cena baterii w jakikolwiek sposób przekłada się na jej jakość, a w szczególnie na pojemność. W tym celu powstała prosta platforma oparta o Arduino mierząca pojemność baterii AA. Nie będę ponownie wnikał w sprawy elektroniczne, ważne jest to, że pozwala na przetestowanie każdej baterii w identycznych warunkach. Na wyjściu otrzymuję zarówno rozkład napięcia wyjściowego w czasie rozładowywania stałym oporem, jak i zmierzoną pojemność w miliwatogodzinach (mWh). Całość wygląda tak:

W pierwszym teście udział wzięły:

  • Znane z reklam telewizyjnych Duracell Plus w cenie 15,90zł za 4 sztuki,
  • Ikea Alkaline w cenie 10zł za 10 sztuk,
  • Varta Superlife w cenie 7,99zł za 8 sztuk,
  • Diall (marka Castorama) w cenie 6,99zł za 4 sztuki,
  • Varta High Energy w cenie 16,99zł za 5 sztuk
  • Real Quality Alkaline w cenie 6,99zł za 4 sztuki,
  • Sanyo Advanced Alkaline w cenie 8,38zł za 2 sztuki,
  • Panasonic Pro Power w cenie 6,99 za 2 sztuki,

Czytaj dalej

Arduino: Pomiar pojemności baterii

Bateria… taka prosta rzecz. W szczególności popularny paluszek, czyli R6, AA. Cechy charakterystyczne: cylindryczna obudowa, 1.5V i cena od mniej niż złotówki do kilku złotych za sztukę. Podobno te droższe, których reklamy możemy oglądać w telewizji mają większą pojemność, starczają na dłużej i ogólnie są lepsze. O tyle lepsze, że opłaca się wydać kilka razy więcej pieniędzy i kupić właśnie je zamiast tanich zamienników.

Czy rzeczywiście? Jakoś nigdy nie byłem do tego taki przekonany. Oczywiście, najdroższa bateria powinna być wielokrotnie lepsza od najtańszego „chińskiego badziewia”. Tego nie negowałem. Ale co z tańszymi odpowiednikami ze średniej półki? Różnica w jakości jest aż tak duża, że usprawiedliwia różnicę w cenie? Zagraniczne projekty dowodzą, że zdecydowanie nie. Wystarczy popatrzeć na wyniki opublikowane na Battery Showdown. Różnica w koszcie jednej Ah potrafi być wielokrotnie różna. I nie zawsze najdroższa bateria jest tą najlepszą. Podobne wnioski płyną z lektury artykułu Denisa Hennessyego. Szkoda tylko, że testy nie uwzględniały baterii dostępnych na naszym rodzimym rynku.

Czytaj dalej