Samsung DuoS D880

6882_samsung-d880.jpg Nowy telefon w ofercie Samsung – DuoS D880 posiada możliwość jednoczesnej obsługi dwóch kart SIM. W ten sposób firma chce, aby telefony na dwie karty SIM stały się częścią głównego rynku telefonów komórkowych w Europie.

Samsung D880 DuoS to rozsuwany telefon, w którym możemy umieścić dwie karty SIM od różnych operatorów lub dwa numery od jednego operatora. Karty pracują równolegle – przyjmowanie i odbieranie rozmów czy SMS-ów odbywa się z obu numerów. Ponadto użytkownik może zdecydować której karty użyć, aby korzystać z internetu, odbierać e-maile, czy uzyskać dostęp do pozostałych usług multimedialnych. Profile WAP/MMS/e-mail włączane są automatycznie po wybraniu odpowiedniej karty SIM.

Ponadto, D880 DuoS posiada wyświetlacz 2,3’’ QVGA, aparat cyfrowy 3,2 Megapiksela z funkcją autofocus, radio FM, Bluetooth 2.0 oraz złącze USB 2.0. Wymiary aparatu to 104x51x18,9mm. Telefon będzie dostępny od listopada w przewidywanej cenie 700$.

Na temat ochrony obiektywów słów kilka

Co jest najważniejszą częścią aparatu fotograficznego? Oczywiście obiektyw. Niektórzy pewnie powiedzą, że coś innego, ale ja będę trzymał się mojej wersji. Wracając do tematu. O obiektyw, jak o każde inne urządzenie trzeba dbać. Z tym chyba wszyscy się zgodzą. Nikt chyba nie chce aby soczewki były brudne lub porysowane. W końcu, od jakości i stanu szkła zależy jakość naszych zdjęć. Kolejne pytanie: jak chronić obiektyw? Zapewne kilka osób krzyknie: założyć filtr UV. A ja na to odpowiem: bzdura. Filtr UV nie służy do ochrony obiektywu. On służy do odcięcia promieniowania UV i tylko do tego. Do ochrony obiektywu służy coś zupełnie innego. Co? Wszystko w swoim czasie.

Historia używania filtrów UV jako „ochrony obiektywu” jest dość długa i w swoich początkach była jak najbardziej uzasadniona. Dawno, dawno temu soczewki były wykonane z dość miękkiego szkła i łatwo było o ich zarysowanie przy czyszczeniu. To samo było z pierwszymi powłokami anty refleksyjnymi. Wystarczyło potrzeć zbyt energicznie i powłoka schodziła z przedniej soczewki. W tych czasach filtr UV na obiektywie była jak najbardziej trafionym pomysłem.

Czasy się zmieniają, technika idzie do przodu. Obecnie, zarówno szkła soczewek, jak i powłoki anty refleksyjne są dużo twardsze i trwalsze niż kiedyś. Przetarcie miękką szmatką na pewno im nie zaszkodzi. Nawet kontakt z innym, twardszymi, przedmiotami nie wyrządzi i żadnej krzywdy. Aspekt ochronny filtra UV stracił na znaczeniu. Sam filtr pogarsza też jakoś optyczną obiektywu (może powodować „flary” i „bliki” oraz minimalnie zmniejsza światłość szkła). Co więcej, ew. zabrudzenia filtra będą dużo bardziej widoczne na zdjęciach niż ew. zabrudzenia szkła obiektywu. Dlaczego? Sprawa głębi ostrości i tak dalej. W dodatku, współczesne obiektywy mają filtr UV dołożony w standardzie w postaci powłok anty refleksyjnych.

A, jeszcze jedno… Prawda jest taka, że czystość przedniej soczewki obiektywu nie jest tak bardzo istotna. O ile większość soczewki nie jest czymś upaprana, nie zobaczymy żadnej (prawie żadnej) zmiany jakości zdjęć. Nawet dość głęboka rysa, czy nawet pęknięcie spowoduje co najwyżej spadek kontrastu. Chcecie dowodu? Proszę bardzo, proponuję eksperyment. Potrzebne rzeczy:

  1. aparat fotograficzny z obiektywem (najlepiej lustrzanka)
  2. żółta karteczka samoprzylepna aka. post-it

Eksperyment przebiega następująco:

  1. z karteczki wycinamy mały kwadracik rozmiarów średniej wielkości plamy jaką spodziewamy się na obiektywie. Oczywiście kwadracik wycinamy z części pokrytej klejem
  2. karteczkę przyklejamy na przedniej soczewce obiektywu
  3. patrzymy przez wizjer
  4. jesteśmy zdziwieni, bo tego kawałka karteczki nie widać (no, chyba, że zajmuje ona znaczną część soczewki)

Eksperyment można rozszerzyć o regulację przysłony z włączonym podglądem głębi ostrości. Przy bardzo małych średnicach przysłony jest szansa, że zobaczymy lokalne przyciemnienie obrazu. Ale tylko lokalne.
Przeprowadziłem ten eksperyment kilka lat temu i od tego czasu przestałem przejmować się pyłkami na przedniej soczewce, filtrami UV i tak dalej. A czego używam do ochrony obiektywu? W następującej kolejności:

  1. pomyślunku
  2. dekielka
  3. osłony przeciw słonecznej

n52te SpeedPad

Zbliża się świąteczny sezon zakupów – stąd spora liczba pojawiających się urządzeń peryferyjnych dla graczy. Na ten rynek postanowiła powrócić firma Belkin w kooperacji z Razer, zapowiadając następcę gamepada n52 Nostromo SpeedPad o nazwie n52te.

belkin.jpg

Belkin od 4 lat nie wyprodukował żadnego urządzenia dla graczy. n52te SpeedPad jest określany jako hybrydyczne połączenie klawiatury i gamepada, które przeznaczone jest zwłaszcza dla miłośników gier FPS, RTS oraz MMORPG. Urządzenie posiada 15 w pełni programowalnych przycisków oraz 8-kierunkowy joystick sterowany kciukiem.

n52te do programowania przycisków wykorzystuje sterowniki Razer Synapse, zaś wewnętrzna pamięć urządzenia pozwala zapamiętać konfigurację dla różnych systemów, bez potrzeby kolejnej instalacji oprogramowania. Belkin n52te SpeedPad będzie dostępny od listopada w cenie 69,99$.

AMD Athlon LE

Nie ustaje produkcja tanich procesorów jednordzeniowych. Firma AMD wprowadziła do sprzedaży dwa nowe chipy Athlon LE-1600 oraz 1620, stanowiące kontynuację linii tanich procesorów Sempron, należących do dolnej półki cenowej. Nowe urządzenia są wprawdzie wyraźnie szybsze od poprzedników, lecz jednocześnie wolniejsze od dwurdzeniowych procesorów, produkowanych przez AMD. Zaletą Athlon LE będzie z pewnością cena.

AMD Athlon LE 1620 jest taktowany z prędkością 2,4GHz i posiada 1MB pamięci Cache L2. Osadzony w gnieździe typu AM2, powinien być kompatybilny ze wszystkimi płytami głównymi posiadającymi taki slot. Drugi z wprowadzonych na rynek procesów, Athlon 1600 taktowany prędkością 2,2GHz, dysponuje parametrami podobnymi do szybszego odpowiednika.

Ze względu na fakt, że istniejące na rynku procesory typu Athlon 64 posiadają jedynie 512kB Cache L2, prędkość Athlona LE, dysponującego 1MB pamięci podręcznej drugiego poziomu może być zadowalająca. Cena produktu nie powinna przekroczyć 70$.

eBook Reader od Sony

Sony wprowadza na rynek odświeżoną wersje swojego czytnika elektronicznych książek. Nowy PPR-505 zaskoczy użytkowników wyraźnym obrazem, ciekawą kolorystyką obudowy i intuicyjną nawigacją pozwalającą na szybki dostęp do różnych funkcji bez przeszukiwania menu.

Model PRS-505 wyposażono w lepszą, niż poprzednika PRS-500, wersję wyświetlacza, który charakteryzuje się wyższym kontrastem i szybszym odświeżaniem. Dzięki temu łatwiej będzie się czytało tekst w dziennym świetle. Ponadto producent dwukrotnie zwiększył pojemności czytnika (160 eBooków) oraz dodał możliwości zgrywania książek za pomocą USB. Urządzenie wyposażono w obsługę kart SD i Memory Stick.

Sony oferuje swój czytnik elektronicznych książek w srebrnej lub ciemnogranatowej obudowie. PRS-505 pojawi się w sklepach jeszcze w tym miesiącu w cenie 300 dolarów.

10-2-07-prs-505.jpg

Druga generacja odtwarzaczy Zune

6866_41k7bhzxgml_aa280_.jpg Microsoft przedstawił nowe modele odtwarzaczy multimedialnych Zune, które stanowią odpowiedź na iPod firmy Apple. Urządzenie umieszczone w pobliżu komputera może automatycznie aktualizować zasoby zdjęć, plików muzycznych i filmów.

Od premiery w 2001 roku sprzedano przeszło 100 milionów iPodów. Dla porównania, model 30-GB odtwarzacza Zune zyskał 1,2 miliona nabywców w przeciągu roku.

Microsoft wypuszcza nową linię Zune w trzech wersjach – 4, 8 i 80 GB pojemności. Wszystkie posiadają funkcję synchronizacji mediów z komputerem PC za pomocą sieci WiFi, w trakcie ładowania baterii Zune. Ponadto rozszerzono kompatybilność urządzenia z Windows Media Center oraz Windows Vista.

Jednym z celów przyświecających firmie, jest dalszy rozwój serwisu społecznościowego Zune Social. Użytkownicy playerów mogą wykorzystać witrynę do wymiany playlist i poznawać w ten sposób osoby ceniące podobny rodzaj muzyki.

Ceny nowych odtwarzaczy Zune będą porównywalne do cen iPodów: 140$ za model 4-GB, 199$ za 8-GB oraz 249$ za 80-GB. Urządzenie znajdzie się w sprzedaży w połowie listopada.