Nelly Rokita – robi się coraz weselej…

Mam wrażenie, że pani Nelly Rokita stanie się moją nową idolką. Ostatnio pokazałem fragment wywiadu i jej „głębokie myśli” na temat problemu aborcji w Polsce, a tu proszę bardzo, porcyjka złotych myśli na temat polityki zagranicznej.

Na czym polegała polityka kłaniania się w pas? – pada pytanie.

– Na przykład jeżdżenie pana Kwaśniewskiego do Davos, mówienie, że koniecznie trzeba być na tym parkiecie i zjeżdżać z gór na nartach, że to pomaga, że to polepsza nasze stosunki, że dużo można zrobić w kuluarach i że najważniejsze jest z nimi wszystkimi się zaprzyjaźnić. W polityce zagranicznej istnieje symetria. Jeśli jest zaburzona, to nie ma mowy o partnerstwie, tylko o podległości – odpowiada żona Jana Rokity.

Przecież tak samo mówi prezydent Kaczyński. Prezydent nie powinien zapraszać Angeli Merkel na Hel?

– Ależ oczywiście, że tak. Właśnie o to chodzi, że to coś innego, niż upić się na jakiejś imprezie.

Dalej Nelly Rokita mówi o piciu Kwaśniewskiego, usprawiedliwiając go, co prawda, że polityka zagraniczna, którą prowadził, nie była „pijana”, ale na pewno „niepoważna”.

Jeżdżenie do Davos na międzynarodowe forum gospodarcze było niepoważne? – dopytują się Olejnik i Kublik.

Nelly Rokita jakby nie zrozumiała pytania (albo tematu): – Czy panie mieszkałyście za granicą? Nie. Ja mieszkałam dłuższy czas. W latach 80. w Hamburgu było wielkie zainteresowanie Polską, „Solidarnością”, papieżem. Później ono zaczęło spadać i moi przyjaciele Niemcy mówili do mnie: – Nelly, po co ty się zajmujesz tą Polską? To było modne kiedyś, teraz Polska jest nieciekawym krajem. Teraz zaczęto zapraszać dziennikarzy z zagranicy, żeby zobaczyli, jak to naprawdę wygląda. Oni otwierają oczy i mówią: jaki to jest piękny kraj, jacy wspaniali ludzie.

Kończy na tym, że zagraniczni dziennikarze dopiero teraz dostrzegli piękno Polski – „dzięki tym dwóm latom Jarosława Kaczyńskiego”.”

Powyższy cytat został probrany z portalu interia.pl i stanowi fragment wywiadu przeprowadzonego z Nelly Rokitą przez Monikę Olejnik i Agnieszkę Kublik.

Zapowiedź: Canon EOS-0

Kilka dni temu Canon zapowiedział wprowadzenie na rynek nowej super lustrzanki cyfrowej Canon EOS-0. Lista nowości jest długa, a oto najważniejsze z nich:

  • mocowanie Nikon, Canon, Sony, Olympus, Sigma (w zależności od wersji)
  • optyka Zeiss
  • pokrętło Inspiration regulujące poziom kreatywności zdjęć
  • touchscreen
  • nagrywarka płyt DVD i Blue-Ray
  • emulacja różnych filmów fotograficznych
  • wbudowana obsługa:
    • HDR
    • Photoshop 3
    • telefonu
    • odtwarzacza MP3
    • radia
    • telewizji
    • eMule
  • obsługa do 3 dysków twardych
  • nic nie wiadomo na temat obsługi sieci LAN i WiFi oraz Bluetooth, choć wbudowane funkcje mogą świadczyć o ich zaimplementowaniu w sprzęcie

2004877510542046916_rs.jpg

2004002467215644770_rs.jpg

DIY: Battery Extender

Zapewne wszyscy użytkownicy urządzeń typu PDA, czyli wszelkiego rodzaju palmtopów, smartfonów i tak dalej borykają się ze wspólną wadą wszystkich tego typu urządzeń: nie są one przystosowane do długotrwałej pracy ciągłej. Wystarczy włączyć GPS, film, WiFi, czy ustawić podświetlenie ekranu ma najwyższy poziom i już wskaźnik baterii spada jak szalony. Pół problemu gdy mamy pod ręką ładowarkę sieciową lub samochodową (plus samochód, oczywiście) i możemy doładować nasze PDA. A co jeśli nie mamy pod ręką żadnego z tych źródeł zasilania, bo jesteśmy na spacerze, na rowerze, w pociągu, autokarze, czy gdziekolwiek indziej? Cóż… mamy problem.

DIY: Monopod

Monopod – trzy słowa wprowadzenia

Zapewne każdy kto choć trochę interesuje się fotografią słyszał o statywie fotograficznym. Może nawet wchodzi on w skład jego zestawu fotograficznego. Zalety tych trójnożnych są niepodważalne: umożliwiają wykonywanie nieporuszonych, ostrych zdjęć w praktycznie każdych warunkach oświetleniowych. Jednak mają one też swoje wady: są mało poręczne (składanie i rozkładanie), stosunkowo duże i ciężkie. Alternatywą dla statywów są monopody. Lżejsze, poręczniejsze, lecz nie zapewniają pełnej stabilności aparatu. Umożliwiają tylko wydłużenie czasu naświetlania do około 1/30 sekundy (nawet przy długich ogniskowych obiektywu) bez ryzyka poruszenia i rozmycia zdjęcia. Monopody przydają się wszędzie tam, gdzie liczy się poręczność, używa się obiektywów o długich ogniskowych, a światła jest za mało aby stosować krótkie czasy naświetlania. Czyli: wszelkiego rodzaju imprezy sportowe, długie wycieczki z aparatem, fotografia ptaków, dzikich zwierząt i tak dalej. Na zdjęciu poniżej profesjonalny monopod Manfrotto 684B. Koszt, około 390zł…. Poważny wydatek…

monopod_1.jpg

Monopod Manfrotto 684B NEOTEC

Czytaj dalej

Nikon D80 – kolejne wrażenia

Wracając do tego postu, porcja kolejnych uwag na temat lustrzanki cyfrowej Nikon D80:

  • pomiar matrycowy aka 3D Color Matrix II jest, delikatnie mówiąc, nieprzewidywalny. Zwykle dobrze dobiera parametry ekspozycji. Niestety, czasami, ni z tego, ni z owego potrafi prześwietlić zdjęcie. Komputer aparatu chyba za bardzo próbuje domyślać się co fotografujemy i jeśli w aktywny polu fokusa znajdzie się jakiś ciemniejszy obiekt, podbija ekspozycję. Cecha upierdliwa i potrafi zaskoczyć. Skończyło się na tym, że na stałe wybrałem pomiar Centralnie Ważony i sam wprowadzam korekty ekspozycji
  • przycisk podglądu głębi ostrości nie jest zbyt fortunnie położony. W sumie nie wiadomo którym palcem go wciskać. Niby można najmniejszym prawej dłoni, ale nie jest to wygodne. Chyba lepiej jednak użyć lewej ręki. I szkoda, że pod przycisk FUNC nie można podpiąć podglądu DOF
  • brakuje mi jeszcze jednego przycisku funkcyjnego
  • bardzo spodobał mi się tryb B&W w którym można włączyć symulację różnych filtrów (czerwony, żółty, itp.) oraz kontrast zdjęcie. Pozwala to na świetną zabawę z B&W i symulowanie różnych rodzajów klisz. Super sprawa!

DIY: Prosta fotocela na pierwszy błysk

Jakie są wady lamp błyskowych dołączanych do cyfrowych kompaktów? Po pierwsze są słabe… normą jest Liczba Przewodnia 12, a może nawet mniej. Z taką mocą można zrobić zdjęcie najwyżej z kilku (3-4) metrów, dalej sama czerń. W dodatku są położone tak blisko osi obiektywu, że efekt “czerwonych oczu” jest nie do uniknięcia. I jednemu i drugiemu można w pewnym stopniu zaradzić przez używanie zewnętrznej lampy błyskowej. Lecz, jak już pisałem, większość popularnych cyfrówek nie ma możliwości połączenia zewnętrznej lampy.

Ale od czego pomysłowość i kojarzenie faktów? Jak robimy zdjęcie z lampą, to lampa błyska… Na ten błysk można użyć to wyzwolenia drugiej lampy lub nawet kilku. Rzeczą jakiej potrzebujemy jest tak zwana “fotocela”, czyli urządzenie które po wykryciu silnego błysku światła wyzwoli podłączoną do niej lampę błyskową. Takie urządzenia są bardzo często wykorzystywane w studiach fotograficznych i są sprzężone z lampami studyjnymi. Można je kupić za kilkadziesiąt (zwykle powyżej 100) złotych i podłączyć do naszej lampy. Występują w różnych odmianach i o różnym poziomie możliwości, mogą wyzwalać podłączoną lampę na pierwszy lub drugi błysk, mieć możliwość zamocowania na statywie itp. Wszystkie są jednak relatywnie drogie i mało który amator ich używa. Na szczęście, za kilka złotych możemy sami wyposażyć naszą starą lampę błyskową w fotocelę i stosować razem z cyfrowym kompaktem. Przedstawię sposób wykonania prostej fotoceli reagującej na pojedyncze błyski na podstawie lampy Elwa XELA 18LA1, lecz można ją założyć do praktycznie każdej starej lampy.

Czytaj dalej

Pinhole – back to basics

Nowy aparat jest, wolny wieczór jest, czas powrócić do starego pomysłu: obiektyw otworkowy (pinhole) do lustrzanki. Idea pinhole jest banalnie prosta: w blaszce lub innej nieprzepuszczalnej i cienkiej powierzchni robimy małą dziurkę i ustawiamy na przeciwko materiału światłoczułego (film, matryca, papier światłoczuły, cokolwiek). I tyle. Im dziurka mniejsza, tym nasz „obiektyw” ciemniejszy, ale też ostrzejszy. Im większa, tym „jaśniejszy” ale obraz bardziej rozmyty.

Koniec „teorii”, robimy pinhole. Krok pierwszy, znajdujemy dekielek do body i kawałek blaszki (na przykład z puszki po napoju). W blaszce robimy małą dziurkę.

 

dsc_0010.JPG

Czytaj dalej