Jak skutecznie skasować model samolotu

Depronowy samolot o którym pisałem w tym poście nie sprawiał mi radości przez zbyt długi czas. Niestety, chęć poprawy parametrów lotu zakończyła się spektakularną porażką i w niedzielny poranek „Brzydal” zakończył swój żywot.

Ale zacznijmy od początku. „Brzydal”, jak na pierwszy w życiu model samolotu, był bardzo fajny. Niestety, jego największą przypadłością był potężny niedobór mocy. Silnik Turnigy T2730 1500KV po prostu nie miał dość mocy aby pozwolić na przyjemny lot. W dodatku śmigła którego używałem (7×4″ APC E oraz 7×4.5″ HQProp) były zbyt blisko limitu mocy tego silnika (około 100W). Jak to się skończyło można było przewidzieć z łatwością. Podczas jednego z manewrów na pełnej mocy silnik zgasł i więcej już się nie uruchomił. Spalone jedno z uzwojeń.

Zmieniłem więc silnik na dużo mocniejszą jednostkę: Turnigy D2826-6 2200KV o mocy 340W. Gdy już rozwiązałem problem odpadających śmigieł przy starcie (do takich mocy prop-saver nie jest już wystarczający) w „Brzydala” wstąpiło nowe życie. Pomimo limitu 75% mocy samolot robił pętle bez żadnych problemów i wznosił się pod dowolnym wybranym przez pilota kątem.

Czytaj dalej

Raspberry Pi: sterowanie 12V i MOSFET

Prawdziwa zabawa z Raspberry Pi zaczyna się wtedy, kiedy możemy przy jego pomocy coś włączyć lub wyłączyć. Silnik, lampkę, serwo, cokolwiek… Niestety, zwykle te rzeczy których włączanie ma sens nie działają na 3.3V i potrzebują znacznie więcej prądu niż te kilkanaście mA (16mA na pin i nie więcej niż 50mA razem) które może Raspberry Pi dostarczyć.

Na szczęście, od czego mamy MOSFETy? Czym dokładnie jest MOSFET odsyłam do źródła,  na początek wystarczy informacja, że to taki tranzystor, za pomocą którego możemy sterować urządzeniami pobierającymi nawet kilkadziesiąt amper i potrzebującymi znacznie więcej niż 3.3V jakie może dać Raspberry Pi.

Pomijają całą (ważną) teorię związaną z MOSFETami, koniec końców, dochodzimy do następującego wniosku: albo szukamy MOSFETów dostosowanych do sterowania przez 3.3V, albo używamy łatwiej dostępnych ze sterowaniem 5V takich jak 30N06 który możemy obciążyć nawet do poziomu 30A i sterować urządzeniami do 60V. Niestety, 30N06 nie da się sterować bezpośrednio za pomocą logiki 3.3V. Najpierw sygnał sterujący trzeba podbić do 5V za pomocą tranzystorów i kilku rezystorów. Aby to zrobić, będziemy potrzebować następujące elementy elektroniczne:

  • tranzystor NPN BC547 lub podobny,
  • tranzystor PNP BC640 lub podobny,
  • 2x rezystor 10kOm,
  • rezystor 4,7kOm,
  • tranzystor MOSFET 30N06,
  • dioda 1N4001 lub podobna w roli diody zabezpieczającej

Raspberry Pi MOSFET 30N06

Jak dobrze wstać skoro świt

Mgła o świcieDobra, sierpień 2015

Podobno wstawanie przed świtem ma swoje zalety. Jakoś mi się nie wydaje. Osobiście, wczesne wstawanie uważam za abominację. Wstawać powinno się wtedy, kiedy jest się wyspanym, a nie dlatego, że tak się powinno. No ale służba nie drużba, do pracy chodzić trzeba, a czasami dojeżdżać do kraju za Odrą. Takie życie. Raz na jakiś czas są jednak poranki, które chociaż częściowo osładzają konieczność zerwania się z łóżka po 5 rano. Szczególnie te mgliste, tworzące bajkową atmosferę za oknem.

 

2 lata Berlinie

Berliner Dom, Katerdra BerlińskaKatedra Berlińska, lipiec 2015, Berlini

Wstyd przyznać: od dwóch lat mieszkam w Berlinie, do Szczecina przyjeżdżam tylko na weekendy, a w ogóle nie znam tego miasta. Drogę w domu do pracy znam doskonale, wiem gdzie jest Alexanderplatz, Brama Brandenburska, Wyspa Muzeów i to w zasadzie tyle. Przez 2 lata jakoś nigdy się nie złożyło. Dziwne… Może w przyszłym roku uda się nadrobić? Wątpię.

Sztorm

Plaża w KołobrzeguKołobrzeg, 2008

Morze Bałtyckie latem jest bez sensu. Już kiedyś o tym pisałem. Zima, wiosna i jesień to zupełnie inna bajka. Nie ma tyle ludzi, pogoda dużo ciekawsza, można sobie sztorm z bliska obejrzeć. OK, nie jest może zbyt ciepło, popływać się nie da i łatwo w deszczu zmoknąć. Ale poza tym, genialne. A szczególnie sztorm. Czy to na zdjęciu powyżej to już sztorm, nie wiem. Wiało mocno, fale po uderzeniu w falochron rozbryzgiwały się imponującym pióropuszem.

Jeśli do tej pory nie miałeś okazji „skosztować” Bałtyku poza sezonem, to polecam. Tylko ubierz się ciepło i wodoodpornie.

Poznań

Poznań

Poznań, sierpień 2015

Wstanie człowiek na kacu w obcym mieście i nie mając co robić pójdzie trochę pospacerować. Bo reszta grupy na jeszcze większym kacu próbuje wygrzebać się z łóżka i jakimś cudem zejść na śniadanie. A ile można siedzieć w restauracji hotelowej i pić kawę? Więc chodzi człowiek noga za nogą i patrzy. Aparat wyciągnie, knota popełni. U tu właśnie ujawnia się gigantyczna przewaga smartfonu z w miarę sensowym aparatem nad nawet najbardziej zaawansowanym kompaktem, lustrzanką, czymkolwiek innym. Mamy go zawsze pod ręką. Nie trzeba specjalnie zabierać aparatu, nie trzeba go dźwigać, wyciągać,  pamiętać. Smartfona wyciągamy z kieszeni i już. A co z tego wyciągnięcia wyjdzie, to już zupełnie inna sprawa.

 

Duża matówka

Lubitel 166B

Któregoś dnia wyciągną Lubitela 166B z szuflady, rolkę filmu 120 (Foma, no bo jak) z lodówki i popełnię kilka knotów. Któregoś dnia, na wiosnę? Pewnie nic z tego nie wyjdzie, bo bym musiał jeszcze kupić chemię, choć gdzieś powinna być butelka Rodinalu,  kupić papier, odszukać na strychu i rodziców powiększalnik. Większe przedsięwzięcie. Na cały weekend jak nic. O, i kuwety kupić, łazienkę zaciemnić. Poważna sprawa. Więc jak nic z tego nie będzie. Szkoda, bo lubię mojego Lubitela. Jest taki inny… Może starsza córka złapie bakcyla zanim aparat rozpadnie się ze starości? Zobaczymy…