Prosty tester do serw

Tester do serw zawsze może się przydać, o czym przekonałem się próbując ustawić zakres pracy lotek podczas budowy samolotu z Depronu. Radia modelarskiego pod ręką nie było, a chciałem zamocować popychacze do orczyków lotek. Robić na oko? Nie opłaca się. Na szczęście, Arduino jest więcej niż wystarczająco wyposażone aby sterować pracą serwa. Po 10 minutach powstał taki oto układ:

Tester do serw na Arduino Pro Micro

 

Składa się z:

  • Arduino Pro Micro 5V/16MHz
  • Przycisku
  • Małej płytki prototypowej
  • Dwóch zlutowanych ze sobą golpinów służących do podłączenia serwa

Schemat elektryczny jest banalnie prosty.

Schemat testera serw Arduino

 

Program sterujący jest równie prosty:

Przycisk służy do przełączania impulsu sterującego pomiędzy trzema wartościami używanymi najczęściej w modelarstwie 1000us, 1500us i 2000us. Zaś działa to następująco:

W przypadku małych serw wystarcza zasilanie z portu USB. W przypadku większych trzeba doprowadzić osobną linię 5V i z niej zasilać serwo.

Zbudowałem samolot i dużo się przy tym nauczyłem

Po kilku miesiącach zabawy z dronami postanowiłem pójść krok dalej i spróbować swoich sił w zdalnie sterowanych modelach samolotów. Oczywiście, mogłem kupić gotowca, mogłem zrobić według planów z internetu, mogłem pójść po radę do doświadczonym modelarzy. Mogłem. Ale zrobiłem wszystko w stylu „Trust me, I’m an engineer” i w kilkanaście wieczorów zrobiłem wszystko sam, bez planów, bez porad, robiąc wszystko „na oko” i zgodnie z tym, co zapamiętałem z fizyki.

Samolot z depronu

Aby nie robić z siebie konstruktora obrażonego niesamowitą intuicją, wyjaśniam: parametry nie wzięły się znikąd. Większość rzeczy obliczyłem przy użyciu eCalc.ch. Swoją drogą, genialne narzędzie, warte tych kilka dolarów za pełny dostęp.

Czytaj dalej

Dlaczego 36zł to więcej niż 1,3 miliona

Na szybko w nawiązaniu do poprzedniego wpisu. Skoro już wiem, że 36 dla emeryta to w sumie 2 miliardy 160 milionów rocznie, można się zastanowić, co politycy mogą z taką kwotą zrobić.

Na przykład, Donald Tusk mógłby co tydzień latać samolotem na trasie Warszawa-Gdańsk-Warszawa przez 1600 lat. Z kolei, Sikorski i Rostowski mogli by codziennie jadać w restauracji Amber Room przez 4 838 lata. A wykształcony politolog mógłby pracować w Biedronce za pensję minimalną przez jakieś 102 tysiące lat.

36 złotych brutto dla emeryta

Kocham piękne zestawienia tworzone przez różne instytucje i osoby w celu podkreślenia swoich racji, lub „zdissowania” innych instytucji czy osób. Zwykle rządzących. Piękne są, takie totalnie wyrwane z kontekstu i pokazujące wszystko w takie sposób, aby „moja racja była mojsza od jego”.

Dziś na przykład coś takiego:

36 złotych podwyżki dla emeryta

Rzeczywiście, w porównaniu z 160 milionami złotych które zostaną wydane na nowy Urząd Marszałkowski w Krakowie, 36 złotych brutto to śmiesznie mała kwota. Gdyby ktoś mi zaproponował 36 zł podwyżki (brutto), wkurzył bym się okrutnie. Ba, porównując do 1350 zł to też śmiesznie mała kwota. Przyprawiająca o solidną porcję irytacji. Ale… no właśnie, zawsze jest jakieś ale.

Jednak do tego „ale” przejdziemy kilka wyjaśnień. Po pierwsze, 1350 zł za obiad to za dużo. Dużo za dużo. Podobnie jak z odprawą, lotami i nagrodami. To nadużycie publicznych pieniędzy. Co do rozbudowy Urzędu Marszałkowskiego, można już polemizować. Czy rozbudowa jest konieczna, co jest w umowie, jaki jest zakres pracy? Czy to tylko budowa, czy także utrzymanie, inne świadczenia? I tak dalej, i tak dalej… Nie wiem…

Przechodzimy do 35 zł brutto. Mało. Ale, jak zwykle, nie jest to cała prawda. W kontekście pozostałych wartości to nawet jawne kłamstwo. Dlaczego? Pozostałe wartości są zamknięte w ramach czasowych i dotyczą niewielkiej liczy osób. Obiad jest jednorazowy, rozbudowa jest pewnie zabudżetowana na kilka lat, a loty to rok 2012. Z kolei podwyżka nie jest ograniczona czasowo i dotyczy wielu osób.

Po kolei spróbujmy doprowadzić to wszystko do wspólnego mianownika. 36 złotych razy 12 miesięcy to 432 zł rocznie na emeryta. Ilu mamy emerytów? Około 5 000 000. Słownie, 5 milionów. Czyli 432 zł mnożymy przez 5 milionów i okazuje się, że w ujęciu rocznym to 2 160 000 000. Słownie, dwa miliardy, sto sześćdziesiąt milionów złotych. Rocznie. Za rok kolejne dwa miliardy z kawałkiem, za rok kolejne i tak dalej i tak dalej… 1350 zł nie wygląda już tak strasznie, nie?

Dron z drewna, Dead Rat, oblatany

Projekt drewnianego drona Dead Rat w ostatni weekend wszedł w decydującą fazę: w niedzielę wieczorem miał miejsce pierwszy oblot konstrukcji. Wynik: sukces. Jak na razie nie całkowity, bo konstrukcja wymaga poprawy ustawień kontrolera logu (rzuca przy zmianie steru kierunku [yaw]). W dodatku zdecydowałem się na montaż baterii na dodatkowej półce na górze. Podwieszana bateria wymaga jakiegoś podwozia, a nie mam obecnie ciekawego pomysłu na jego wykonanie.

Zamiast zdjęć, krótki film z pierwszego lotu:

Jak na razie, konfiguracja Szczura przedstawia się następująco:

  • odległość pomiędzy silnikami po przekątnej: 500mm
  • odległość pomiędzy silnikami z przodu: 370mm
  • odległość pomiędzy silnikami z tyłu: 300mm
  • materiały: sklejka 3mm i listwy drewniane 15mm
  • silniki: Suppo A2212/13 1000KV
  • ESC: XT-Xinte 30A
  • bateria: Turnigy 5000mAh 3S 25C
  • śmigła: Gemfan 1045
  • kontroler lotu: OpenPilot CC3D, a właściwie jego klon
  • radio: Turnigy TGY-i6
  • waga startowa w powyższej konfiguracji: 1212g
  • zmierzony czas zawisu: 21 minut (oj, było to nudne…)

Została jeszcze do wyjaśnienia sprawa koloru: ciemny mahoń. To akurat zupełny przypadek. Tylko taka farba, jaką znalazłem w piwnicy, nadawała się jeszcze do użycia. Wszystkie inne kolory, łącznie z lakierami bezbarwnymi, były już tak przeterminowane, że nie dało by rady ich użyć. Więc jest ciemny mahoń.